niedziela, 18 maja 2014

Weekend w kadrze

Koniec tego tygodnia mija na hormonalnym spuście.
Jest spokojnie a ciśnienie cały czas ze mnie schodzi. 
W sobotę wykorzystałam wolne męża i wyruszyłam do miasta.
Dotarłam do Mydlarni. 
Wzięłam szampon rosyjski, masło na wagę i odżywczy oliwkowy krem do twarzy:


To jest prawdziwe masło!  
Nie jakieś mazidło. 
Zapach liczi roznosił się po całej chałupie :D

Niestety potem rozłożył mnie nerwoból i bolesna @...
Więc włączyłam Chillout! 


Jak zadziałał ketonal wzięłam się za robotę w domu ;)

Dziś udało się wyjechać do kościoła. 
Dziecko uraczyło nas anielskim nastrojem i wytrwała 40 minut.
Więc oko wymalowane i spódnica ze szpilkami ubrane.



Muszę przyznać że: jestem uzależniona od niedzielnej jazdy na rowerze! 
Nic to, że coś boli i ciężko.
Rower musi być! 
A po rowerze odpoczynek:


Pozdrawiam!  
 PODPIS

4 komentarze:

  1. po niektórych Twoich postach można wnioskować, że jesteś zgorzkniałą, przygnębioną i sfrustrowaną kobietą, jak patrzę na to zdjęcie, to widzę atrakcyjną i zadbaną kobietę, która szczerze się uśmiecha i bije od niej świeżość i blask. nijak się to ma do wcześniejszych wniosków. jak to robisz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czary mary :D

      A poza tym PMS hormony wojny i łapanie pozytywów ;) p

      Usuń
  2. Chyba skrajności są wpisane w bycie.. kobietą? :)
    Fajnie, że potrafisz tez odnaleźć się na drugim biegunie..pzdr ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie piękne oko!!! Też podzielam zdanie z góry, taka sfrustrowana a wygląda świeżo, pięknie i młodo!

    OdpowiedzUsuń