piątek, 16 maja 2014

Wróg Nr 1.

Wbrew pozorom naszym największym wrogiem nie są ludzie,
sytuacje, okoliczności, los, politycy i inne tego typu pierdoły.
Największym wrogiem jest STRES.



Dlatego zamiast skupiać się na czynnikach wywołujących NERWY należy mieć je w dupie. Natomiast najważniejszym aspektem powinno być skupianie uwagi na natychmiastowym OD-Nerwieniu się. Jesteśmy mistrzami w zdenerwowaniu się. Natomiast w kwestii od-zdenerwowania leżymy. 
Stres nie odchodzi sam.
Gdy pojawia się stres, będzie w nas siedział dopóki go nie wykopiemy ile sił w nogach.
Stres pączkuje - potrafi rozrastać się w nieskończoność.
Stres lubi czekać - chowa się w najciemniejszym kącie i pojawia nagle huk wie skąd.
Stres potrafi tak czekać wiele lat.
O stresie możemy zapomnieć - stres o nas nie zapomina.
Stres kumuluje się z innymi stresami - tolerują siebie nawzajem nadzwyczaj dobrze.

To przez stres nie odżywiamy się zdrowo - albo żołądek się zaciska i nie możemy jeść, albo wręcz przeciwnie - żremy wszystko jak leci. 
To przez stres chorujemy i cierpimy z powodu mnóstwa dolegliwości.
To stres odbiera nam odwagę i przez stres popadamy w nałogi...

Mogłabym tak pisać w nieskończoność. Niestety sama doświadczyłam, jakie spustoszenie wokół, sieje wieloletnie życie w stresie i jak to odbija się na mnie i moim Dziecku. Dlatego moim najważniejszym dzisiaj, celem jest POKONANIE stresu.


I tak każdego dnia, w którym nie poddam się nerwom osiągam zwycięstwo. Nawet gdy hormony szaleją przy PMS, łapię doła i mam DOŚĆ wszystkiego...  





 PODPIS

1 komentarz:

  1. eh.. skąd ja to znam... szkoda, że czasem nie umiem się wylączyć i olać wszystko. czemu ja mam się denerwować przez głupote innych? ;/

    OdpowiedzUsuń