poniedziałek, 16 czerwca 2014

Bo kiedy nie ma miłości... Co dalej?

Poranek. 
Już nie śpię ale jeszcze drzemię.
Moja Córka wtula się we mnie i mówi swoim słodkim głosem:
"Luuubię Cię Mamo,
Kocham Cię Mamo..."
I tak co najmniej 20 razy...
Ostatnio uczę moje Dziecko słowa MIŁOŚĆ:

"Lenusiu  całuję Cię, bo potrzebujesz miłości.
Miłość jest bardzo ważna, trzeba się kochać, szanować i przytulać.
Lenusiu jutro nie morduj Tatusia z samego rana, tylko całuj i przytulaj,
Tatuś ciężko pracuje i jest bardzo zmęczony..."

Codziennie powtarzam i ja i mąż. 
"Kocham Cię" pada u nas dziesiątki razy.
Gdy Lena zachowuje się źle:
"Lenusiu nie lubię Twojego zachowania ale i tak Ciebie kocham i nie przestanę kochać, bo jesteś moją Córeczką.
Lenusiu kocham Cię najmocniej na świecie ale nie lubię gdy się tak zachowujesz"

Biorę Lenkę na ręce, tulimy się i tańczymy...
A moje Dziecko swoim słodkim głosem powtarza do mojego ucha: "Miłość Mama... miłość."



Znałam w moim życiu człowieka, który nie potrafiła darzyć miłością osób dookoła siebie. Ani tych bliższych ani dalszych. Jako Dziecko nie miał wokół siebie Mamy i Taty, którzy darząc siebie nawzajem miłością przekazywaliby ją swojemu synowi. Wychowywała go babcia, która miała podejście do dzieci oschłe i zachowawcze. Nie znał swojej matki ani ojca. Matka pojawiła się w jego życiu na 1 komunii świętej. I babcia kazała zabrać "odchowanego" dzieciaka matce... A matka to była alkoholiczka, lekomanka i seksoholiczka. Miała córkę i dużo starszego męża. I w takich okolicznościach wzrastał sobie chłopiec... Bez miłości, bez szacunku w poniewierce. Jako nastolatek postanowił poznać ojca. Ojciec go nakarmił, ubrał kupił zegarek... a gdy nastolatek wrócił do matki, ta wszystko mu zabrała, sprzedała i przepiła. Szybko zaczął szukać pocieszenia w alkoholu. I to alkohol stanowił najważniejsze miejsce w jego życiu. Ani żona, ani dzieci. Przez 18 lat nie potrafił docenić tego o czym marzył przez całe dzieciństwo. Jako dziecko szukał swojego miejsca, domu, bo nigdy go nie miał. A gdy miał żonę i dom, nie potrafił tego docenić. Niezdolny do miłości, do posiadania rodziny... 

Bo to jest tak. Albo wychodzimy z domu gdzie później powielamy te same schematy w jakich wzrastaliśmy... Albo wychodzimy im na przeciw, mówimy że my tak żyć nie będziemy. Walczymy o siebie dla naszych bliskich. Dzisiaj wiem, że człowiek o którym napisałam wyżej, był ułomny i nieudolny wobec siebie samego. Nie był w stanie stanąć na przeciw swoim doświadczeniom i starać się być lepszy nie tylko dla siebie ale i dla innych. Mimo tego, że przez 2 lata należał do klubu AA w tym czasie pił.

Kiedy nie ma miłości jest dramat. 
Samotność i użalanie się nad sobą.

Moje Dziecko nie potrzebuje wypasionych zabawek.
Potrafi turlać się ze mną na łóżku pół dnia i zasypywać całusami, tuląc się i powtarzając "kocham Cię, lubię Cię..."
Miłości nie kupi się niczym.
Miłość jest BEZCENNA.

 PODPIS

5 komentarzy:

  1. Też powtarzamy w kółko, na głos że się kochamy. Ale też musiałam się tego nauczyć. Od własnej matki usłyszałam to może ze 3 razy w życiu. Nie chcę by było tak jak w moim domu. Dlatego mówię na głos, że kocham.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja córeczka ma dopiero 1,5 roku ale i tak powtarzamy jej ciągle, że ją kochamy. Gdy padnie pytanie "kogo kocha Mama?" to ona odpowiada "Dzidzi" i przesyła mi buziaka Słodko! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. I u nas kilka razy dziennie padają słowa kocham cię. Nie wyobrażam sobie życia bez miłości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak mocno i prawdziwie napisałaś, że aż mnie coś ścisnęło

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas zarówno mąż i ja często w ciągu dnia mówimy dzieciom i sobie, że ich/siebie kochamy, tak samo dzieci przychodzą, przytulają się do nas, dają nam buziaki i mówią, że nas kochają:) Nawet jak coś zbroją i przychodzą się do czegoś tam przyznać, to jak dostana karę mówią :) I TAK MAMO/TATO KOCHAM CIĘ! :) To rozbraja:)

    OdpowiedzUsuń