środa, 11 czerwca 2014

Bomba!

Za mną dzień z serii paskudnych.
I gdy już pod wieczór leżę i kwiczę w bólach, nagle dzwoni telefon.
BOMBA!
Dostaję takiej adrenaliny, że brzuch w trymiga przestaje boleć.
A w głowie mętlik.


W mojej głowie od wielu miesięcy po stokroć w głowie kołacze: "MAM DOŚĆ, Mam Dość, mam dość..."

Nie jestem stworzona do przebywania w domu w roli kury domowej. To zajęcie jest dla mnie potwornie koszmarne. Codzienne sprzątanie, zmywanie, kręcenie się w kółko... doprowadza mnie do szału. 2 dni to wyzwanie. 3 dnia z obrzydzeniem patrzę na swoją chałupę. I na Dziecko ciężko patrzeć, gdy przebywa się dzień w dzień, 7 dni w tygodniu, non stop.

Lena za nieco ponad miesiąc kończy 3 lata.

Nie wiem ile już razy powtarzałam: "Nie mam już sił..." 
Ile razy podnosząc z podłogi rozwalone ubranie miałam łzy w oczach.
Z jak wielkim obrzydzeniem podchodziłam do zlewu pełnego naczyń.
Z jak wielkim trudem siadałam do stołu by obrać ziemniaki do obiadu.
Ile razy cisnęłam w kąt zabawkę Dziecka
Albo zamykałam oczy i odwracałam głowę by nie patrzeć na tą codzienność...
I to jak bardzo już "nie chcę, nie chce mi się..."
 
Jakoś miesiąc temu, dość porządnie pokłóciłam się z mężem. Nie mogłam spać w nocy i następnego dnia na ciśnieniu usiadłam w net i pół dnia wertowałam ogłoszenia o pracę. Wysłałam CV w kilka miejsc. Z jednego się odezwali. Poszłam na rozmowę i miałam mieszane uczucia. Nie udało się wtedy.
 
Dziś po kolejnym dniu prób i siłowań z Leną w bólach okresowych, po 2 ketonalu zwijałam się na łóżku podniósł mnie telefon. Zadzwonili z tego miejsca właśnie, z tego w którym się wtedy nie udało. I znowu mam mieszane uczucia i nie wiem co i jak. Jutro będzie rozmowa a ja czuję się oszołomiona i pełna obaw.

Potrzebuję kontaktu z dorosłymi ludźmi.
Wyjścia z tego marazmu i oderwania się od świata niespełna 3-latki. 
Uczucia tęsknoty... której teraz ze świecą szukać.
Naładowania baterii i akumulatorów z dala od chałupy i dłużej niż 1h jazdy na rowerze.
Niezależności finansowej.
Możliwości... które były dawniej...
Samodzielności...
 
Uwielbiam nasze poranki, moje i Leny. Gdy razem leżymy, oglądamy bajki, czytamy książki, oglądamy gazety, bawimy się i rozmawiamy... 
 
Ale nadeszła pora na zmiany w naszym życiu.
Pora na odcięcie pępowiny.
 
 





 PODPIS

4 komentarze:

  1. Trzymam kciuki! Bo jestem na takim samym etapie w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie też trochę męczy towarzystwo tylko dzieci, ale nie wyobrażam sobie oddać H do żłobka, ona jest jeszcze za mała, a ja prawdę mówiąc ezcze nie gotowa.
    3mam mocno kciuki by Ci się udało

    OdpowiedzUsuń
  3. Dalas siebie tylko i wylacznie Lence przez cale 3lata. Teraz nadchodzi Twoj czas! Powodzenia

    OdpowiedzUsuń