wtorek, 17 czerwca 2014

Moja wolność.

Pewne sprawy wracają i żałoba wraca również.
Żeby nie wytrącić się całkiem z równowagi psychicznej 
sięgnęłam, po mój niezawodny antydepresant:
ROWER!
Przez rower, wiejskie niebo po płaski brzuch i motywację :D



Ponad tygodniowa przerwa w treningach. I powrót rowerem. Niestety kręgosłup w odcinku lędźwiowym daje o sobie znać i nie wiem co z innymi ćwiczeniami. Właśnie zafundowałam sobie 15km cudownej jazdy. Która uspokaja, odpręża i relaksuje. W słuchawkach rozbrzmiewa najnowszy krążek Lany Del Rey - "Ultraviolence". Muzyka przepływa przez mózg i ciało, napędza nogi do pedałowania. Jeżdżę slalomem po jezdni a jeśli nie dostrzegam ludzi to śpiewam (!)



 I wcześniejsze niebo w trakcie biegu i jazd na rowerze.
Moje niebo w mojej okolicy...




Zdecydowanie bez tego zeszłorocznego flaka na brzuchu czuję się lepiej!
Rok temu nie było szans bym założyła i zapięła te spodnie.
Tak to były spodnie, w tym roku przerobiłam je na szorty i śmigam na co dzień w domu.
To nie koniec i nie mam zamiaru spocząć na laurach.
Kolejny cel przede mną i nakład pracy.
Będą zmiany :D


Jak na razie aktywizuję się w porach wieczornych.
Żadna siła nie jest w stanie zwlec mnie z łóżka o świcie bym gnała przed siebie.

 PODPIS

4 komentarze:

  1. a ja cos nie mog e sie "zmusic" do samotnych wypadow na rower i tak o to, rower stoi i sie kurzy -_-
    wydaje mi sie, ze kompletnie sie nie odnajde jezdzac sama, to co innego niz bieganie.. tam jestem sama ze soba :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie, że masz coraz to nowe cele :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę Ci tego brzucha ale za swój to jakoś nie mogę sie zabrać a wiem, że Twój sam się nie zrobił - i to u mnie takie błędne koło...

    OdpowiedzUsuń