poniedziałek, 21 lipca 2014

3 lata...

...temu wydałam na świat Dziecko.
Pogoda była słoneczna, na sali porodowej było przyjemnie.
Pamiętam drzewa liściaste za oknem, podmuch wiatru kołysał gałęziami...
Cień padał przez okno i rzucał się na ścianę...
Z telefonu komórkowego leciały stare piosenki Madonny a mój mąż rozwiązywał SUDOKU...



Tak było. Sam poród przebiegł wspaniale! 15h w bólach w tym 8h na sali porodowej. Dzięki ZZO całe wydarzenie wspominam wspaniale. Początki mojego macierzyństwa były trudne. Miałam potworny baby blues i ból który trwał tygodniami. Bolała turbo rana po porodowa, nacięcie i pęknięta szyjka. Bolały piersi przy karmieniu - potwornie. Te początki spowodowały trudności w budowaniu więzi z Córką. Stety niestety - start był bardzo trudny.
 
 

Starałam się mimo wszystko ale musiałam nauczyć się kochać moją Córkę. Przez kawał czasu nie mogłam uwierzyć w to, że jest po prostu "moja". Szkoda, strasznie mi szkoda wielu momentów i dni. Tych trudnych i trudniejszych. Szkoda... że nie umiałam radzić sobie z własnymi emocjami i frustracjami. Ale zamknąć matkę z ADHD w domu z Dzieckiem na wiele miesięcy to duży błąd. Uczyłam się żyć razem z niemowlęciem... dla którego byłam najważniejszą osobą na świecie!


Brakowało mi czasu dla siebie, takiego efektywnego, żeby się zrestartować i wyżyć jednocześnie. Dopiero z czasem nauczyłam się funkcjonować razem z Córką. Zaczęłam zabierać Lenkę na babskie wypady do kawiarni, co do dziś jest w naszej codzienności standardem. Wspólne zakupy, spacery. Nie mogłam usiedzieć w domu! Robiłam kilometry w naszej podmiejskiej wsi. Najpierw z wózkiem głębokim, potem spacerowym... w parasolce, na rowerku, na sankach... dziś jeździmy razem! Ja rowerem a Lena w foteliku na bagażniku :)


W którymś momencie postanowiłam kolekcjonować dla Leny dobre wspomnienia. Nasze dobre momenty, podkreślać je, jak potrafi nam być razem wspaniale. Jako Matka nie chciałam chodzić na skróty. Owszem korzystałam z wielu udogodnień ale nie wszystkich... Do dziś ze wzruszeniem przypominam sobie jak gotowałam Dziecku zupki w 6 smakach i wekowałam słoiczki! Otoczenie pukało się w czoło a ja byłam szczęśliwa, że serwuję Córce zdrową kuchnię :)


Jestem święcie przekonana, że w macierzyństwie stawiałam sobie zbyt wysoką poprzeczkę i wymagałam od siebie za dużo. Brakowało mi luzu w dupie. Cały czas powtarzałam, że potrzebuję dystansu i szukałam ucieczki by go złapać. Na niewiele się to zdawało. Dopiero to co robię teraz sprawia, że w relacji z Córeczką jest więcej spokoju. Spokojna i szczęśliwa matka to spokojne i szczęśliwe dziecko... Dziś wszystko wygląda zupełnie inaczej...


Lena jest niesamowita. Niesamowite jest to, że udało mi się "stworzyć" tak wspaniałe Dziecko! Z Leną można konie kraść. Razem chodzimy, jeździmy, wychodzimy... Możemy być wszędzie razem. Rozmawiamy non stop. Moje gadanie do Leny dało taki skutek, że dziś potrafi nawijać bez przerwy. Uwielbiam Jej mądrość, błyskotliwość jak potrafi "zagiąć" tekstem. Dyskutujemy, ustalamy wszystko razem. Przy tym wszystkim Lena jest samodzielna i mnóstwo rzeczy robi sama. Ta samodzielność wprawia mnie codziennie w zachwyt u zadumę... Bo już jest taka duża! 
Przebywanie z 3-latką jest cudowne. Nieporównywalne ze stękającym niemowlakiem - taka prawda. Każdy dzień to ciężka praca i nauka. Uczymy się siebie cały czas, nieprzerwanie. Potrafimy razem się śmiać, wygłupiać, krzyczeć, płakać, złościć się, przepraszać, prosić... Rozumieć.

 
Nie mając takiej świadomości. jaką mam dziś weszłam w macierzyństwo mając 24 lata. Zawsze chciałam mieć Córkę, zawsze chciałam być młodą Mamą. Moja samotność poszła w siną dal. Dziś jestem przekonana na 10000000000000000000000000000000%, że to była najlepsza decyzja. Dziecko to SENS życia. Mimo wszelkich trudności. Macierzyństwo dało mi w dupę, rzuciło o ziemię a kości się pogruchotały. Sama musiałam się zebrać i poskładać do kupy. Dziś nie myślę o tym jak jest trudno. Wkładam buty do biegania i lecę przed siebie. Wracam o nowych siłach, zostawiając za sobą ciśnienie, złość i frustracje. Moje Dziecko ma nareszcie szczęśliwą i zadowoloną Matkę! Potrafię chować złe emocje do kieszeni, odłożyć je na przeczekanie a potem dać sobie wycisk, nie wyżywając się na Dziecku. Inwestując w Dziecko - inwestuję w siebie by być najlepsza dla Niej... :)
 
Córeczko.
Życzę Ci aby Twoje marzenia się spełniały.
Tak jak Ty jesteś spełnieniem moich marzeń.
Pragnę dla Ciebie zdrówka i szczęścia abyś dzieliła się nim ze wszystkimi :)
(: dziś urodzinowy obiad na mieście :)

 



 PODPIS

10 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego dla Leny!
    Pięknie to napisałaś i tak szczerze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dozo zdrowka i radosci dla Leny! Wszystkiego Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego najlepszego dla Lenki i dla Ciebie.
    Bardzo sie ciesze, ze odnalazlas wreszcie siebie... to czuc, gdy czyta sie Twoje posty.
    Energia az bije od CIebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wzruszająca jest Wasza historia. Wszystkiego najlepszego dla córeczki.

    OdpowiedzUsuń
  5. czas szybko leci, dzieci dorastają, dobrze tylko, że my wciąż takie młode i piękne:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne i mocne słowa. Sto lat Lenko i wielkie gratulacje mamo

    OdpowiedzUsuń