piątek, 11 lipca 2014

Bywam.

Coraz częściej szczęśliwa.
I to tak na serio.
Wyrwanie się z pod skrzydeł anhedonii
To kolejny sukces na moim koncie.
Doprawdy potrafię rozkoszować się w macierzyństwie tak jak o tym marzyłam. To są nie tylko chwile ale i całe dnie. Mamy za sobą wiele pięknych dni z Lenką. A teraz gdy jest ciepło korzystamy z dobrodziejstwa lata i jeszcze bardziej rozkoszujemy się w swoim towarzystwie. Bywa absolutnie pięknie.

Moje Dziecko lada dzień skończy 3 lata.
Jest samodzielna, komunikatywna, uspołeczniona, ma wszystkie zęby.
Za nami okres buntu i histerii.
 
(Piszę o tym, bo to może być okres przejściowy ale warto go tutaj zatrzymać.)

Moim największym osiągnięciem jest zachowywanie spokoju.
Umiem go znaleźć, wyłapać i zatrzymać.

Ilekroć zaczyna rosnąć we mnie ciśnienie wystarczy, że pomyślę o tym, jak biegam lub jeżdżę na rowerze.
W myślach ubieram legginsy i buty, wkładam słuchawki z muzyką i lecę prosto przed siebie...
To jest takie proste!
 
Obserwując radosną Córkę wiem, że to ja daję jej tą radość.
Gdyby nie moja wewnętrzna walka o spokój nie byłoby tej naszej radości i naszych pięknych chwil.
Widzę w niej siebie, to jak jest do mnie podobna.
Jak bardzo chce iść w świat.

Można być szczęśliwą Mamą.
Dziś wiem, nauczyłam się.




 PODPIS

1 komentarz:

  1. A ja walcze by sie wyrwac z pod tych skrzydel i byc szczesliwa w koncu ale to choletnie trudne :-(

    OdpowiedzUsuń