czwartek, 17 lipca 2014

10 subiektywnych rad jak uniknąć histerii u Dziecka.

Zaznaczam od razu:
 to co działa u nas niekoniecznie zadziała u innych.
Mija kolejny tydzień bez histerii z waleniem głową u Leny.
Incydenty się zdarzają ale trwają chwilę.

Macierzyństwo realne bardzo szybko zweryfikowało mój obraz w wyobraźni. Zanim dowiedziałam się, że zostanę Mamą nie przepadałam za dziećmi. Widziałam wrzeszczące, umorusane, które nie zachęcały do posiadania własnych. Wiele kwestii negatywnych na szczęście mnie ominęło. Jednak nie wszystkie...

Lena mnie wytresowała - nawet bardzo. Ten mały "Radar" udowodnił mi, że muszę zmienić w sobie wiele i pokazał czego mi robić nie wolno. Kiedy ja zaczęłam wychodzić na prostą, przyszła kolej na męża. Dziś wiem, że histerie Leny to jej urok. Jedne dzieci mają drugie niekoniecznie. Musieliśmy wprowadzić pewne zmiany w naszej codzienności i wykluczyć pewnie zachowania z naszej strony. Wybór mieliśmy prosty: spokój albo rozhisteryzowane Dziecko.

Przede wszystkim zweryfikowałam własną hierarchię Wartości. Wyparłam wszystko by na 1 miejscu było tylko i wyłącznie dobro Dziecka. Musiałam przejść kawał drogi żeby znaleźć sposób na nie denerwowanie się. Musiałam też postawić sprawę "na ostrzu noża" mężowi...

1. Przede wszystkim jeśli mamy do czynienia z Dzieckiem, które wpada w histerie to polecam zrobić badania. Neurolog, morfologia, pasożyty. Jeśli jest wszystko w porządku to świetnie! :) Mieć zdrowe Dziecko to największy SKARB :D
2. Jako Matce polecam rozmowę z psychologiem. I to nie jednym. Ja rozmawiałam z kilko psychologami, mąż też. Od razu dodam też zbieranie wszelkich informacji odnośnie histerii u Dzieci.
3. Z diety Dziecka wykluczyć cukier i słodycze. Absolutne minimum! U nas w domu słodyczy nie ma. Wprowadziliśmy zakaz przynoszenia słodyczy w prezencie. Jak ktoś ma to nie przyjmujemy lub bierzemy tak by Dziecko nie widziało. To jest konieczne i wykonalne. 
4. OBSERWACJA - i tu chodzi o dokładną analizę co się działo przed histerią. Jeśli Dziecko rozhisteryzowało się, bo zaczęło wymuszać i spotkało się z naszą odmową to nie musi świadczyć o powodach histerii. Do tego może dojść niewyspanie, głód, ból brzuszka czy...

5. ROZDRAŻNIENIE - na rozdrażnienie też może mieć wpływ mnóstwo czynników. Pogorszona pogoda, księżyc w pełni, czy zbyt aktywne zabawy z Tatą...

Niestety musiałam się bardzo mocno postawić, by zakazać (dosłownie) mężowi niektórych zabaw z Lenką. Zbyt duże szaleństwa bez większych granic doprowadzały do takiego turbo rozdrażnienia, że kończyło się początkiem histerii. Zwracałam na to uwagę pertyliard razy w końcu musiałam załatwić sprawę na ostro. Od kilki dni mamy względny spokój również jak jest Tata w domu.

6. ODWRACANIE UWAGI - ta zasada była od maleńkości i jest cały czas.

7. Zostawienie Dziecka samego. Nie chodzi mi o zostawienie Dziecka gdy histeryzuje. Jeśli przejawia negatywne zachowania w formie bicia, krzyków i nie słucha naszych próśb, oraz zawodzą wszystkie wyżej wymienione zasady to "time out" u nas sprawdza się rewelacyjnie. Mogę wyjść do 2 pomieszczenia, mówiąc wprost do Dziecka, że nie życzę sobie takiego zachowania i ma się uspokoić. 

Wiem, że ta kwestia jest dość sporna i wielu rodziców oraz psychologów jest jej przeciwna. Nie wrzucajmy jednak wszystkich dzieci i rodziców do jednego worka! Są dzieci bardzo wrażliwe, które wiele emocji przeżywają do wewnątrz w ich przypadku "time out" mógłby przynieść krzywdę. Jednak w przypadku mojej Córki, która zdecydowanie emocje przeżywa do zewnątrz ten sposób działa bez krzywdy. U nas czasem wystarczy 1 minuta, wracam, przytulamy się i jest wszystko OK. Czasem też jest tak, że Lena chce po prostu pobyć sama. Wtedy czekam i jak już się uspokoi wracam.

8. Pozytywne słowa. Nawet jak Lena krzyczy, ryczy i jest nieznośna to powtarzam jak mantrę "Nie lubię jak się tak zachowujesz ale Kocham Cię cały czas." lub "Nawet teraz Ciebie kocham, bo jesteś moją Córeczką." Nie raz te słowa działają niczym balsam. Lena uspokaja się szybciej :)

9. 0 tolerancji na negatywne zachowania. Chodzi mi o granice. Bez granic Dziecko by mnie sterroryzowało, to pewne. Jeśli Lena popisuje się lub wymusza, to my konsekwentnie odmawiamy bez większych dyskusji. Tłumaczymy krótko i rzeczowo. Stosujemy powyższe punkty. Wielokrotnie ignorujemy tego typu zachowania, tłumacząc zdawkowymi zdaniami, bez ceregieli. Nie można Dzieciom pozwalać na wszystko! Wystarczy 1 raz ulec i już mamy przerąbane. Podam przykład:

Wczoraj pojechaliśmy po buciki dla Lenki. W trakcie wypadu do galerii usłyszeliśmy wiele razy: "Ja chcę to, ja chcę to, kup mi to, tamto". Oboje z mężem powtarzaliśmy do skutku: "Lenusiu masz nowe buciki. Kupiliśmy buciki nie mamy więcej pieniążków." Zakupy był udane, w spokoju i w przyjemnej atmosferze :)

O zakupach z Dzieckiem będzie osobny post :)

10. SPOKÓJ. Tylko spokój może nas uratować. Rodzice nie mogą kłócić się przy Dziecku - to oczywiste, ale również każda uszczypliwa wymiana zdań jest zabroniona. Zwracanie sobie nawzajem uwag przy Dziecku też jest niedopuszczalne. Wszelkie ważne sprawy, wyjaśnienia - wszystko odkładamy na czas gdy Dziecka z nami nie ma np. śpi. Dziecku potrzebna jest zdrowa atmosfera w domu. To rodzice muszą dostosować się do Dziecka, wtedy z Dzieckiem można współpracować. Wiem o tym doskonale. Każdy nerw u któregoś z rodziców od razu sprawia, że atmosfera staje się napięta. Dziecko wychwytuje to w oka mgnieniu!

Powyższe rady to zbiór na bazie własnych doświadczeń, rozmów z psychologami, wizyt u lekarzy, przeczytanych informacji. Jestem pedagogiem i wciąż się rozwijam :)


 PODPIS

4 komentarze:

  1. U nas sprawdza się jedynie unikanie sytuacji które doprowadzić mogą do histerii. Jeśli wiem że np odmowa zabawy nożem skończy się płaczem półgodzinnym chowam wszystkie noże tak aby nie były w zasięgu wzroku małego człowieka . Zwyczajnie nie kuszę losu :) I tak prawie w każdej innej sytuacji .. na szczęście histerie u nas zdarzają się ''od święta'' ..

    OdpowiedzUsuń
  2. Punkt 10 u nas kuleje i dlatego myślę o rozwodzie. Świetny post! U nas ostatnio doszła niechęć do kąpania, nie tylko mycie głowy ale ogólne i pomysłów mi brak co z tym zrobić i jak przełamać

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję Ci za ten post - to bardzo cenne rady :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się ze wszystkim.
    Jedynie przy punkcie 10 stosujemy inną zasadę - zresztą wyczytaną w książce dla psychologów:) czyli kłótnie przy dziecku (oczywiście kłótnie takie banalne).
    Mogą one mieć miejsce w obecności dziecka, ALE najważniejsze, by potem przy dziecku się pogodzić/przyznać rację/przeprosić - dziecko uczy się, że nawet gdy ktoś się zdenerwuje/pokłóci, zawsze można się pogodzić i nadal kochać się równie mocno.
    W sumie nie wiadomo co lepsze, ale w sumie wydaje się to racjonalne.

    U nas histerie jedynie przy buncie 2,5 latka i powiem Ci, że jak masz tak cały czas, to szacun!:D

    OdpowiedzUsuń