piątek, 18 lipca 2014

"Weź ogarnij się".

Nie wiem ile razy to słyszałam!
Miliony, setki, tysięcy RAZY.
No to w końcu wzięłam się.

Systematyczność to coś nad czym cały czas pracuję. Postawiłam sobie kolejny cel: ćwiczyć w 1 części dnia. A ja lubię sobie pospać i poleżeć... Zwłaszcza z Córką, która ma wtedy napływ czułości do mnie :D I tak jest nieźle! Mamy za sobą już kilka wspólnych przejażdżek rowerowych. Doszło nawet do tego, że Lenka od rana staje nade mną i mówi: "Mama jedziemy dziś lowelem?"






Jazda na rowerze z takim obciążeniem jest efektywniejsza :D
A działa na nas niczym balsam na suchą skórę.
Relaksujemy się obydwie a ja rozładowuje napięcie nerwowe.

I tak wydaje mi się, że czas wymyka mi się z rąk i mogłabym robić jeszcze więcej. Nie mogę jednak zapominać o regeneracji. Przynajmniej raz w tygodniu kąpiel w soli. W brodziku też można :) Ostatnio miałam kąpiel gdy szalała burza. Śmiałam się, że lepszego SPA nie mogłam mieć :)
 
Biegowe Mamy mi mówią, że już załapałam bakcyla. Dziś w południa zaliczyłam Tabatę x3. Za oknami upał więc w domu było akurat. Miejsca nie trzeba wiele... :)


I tak się rozpędziłam, że obfociłam bebzonik.
Widzę, że po miesiącu jest progres :D
Dla porównania: Miesiąc temu

Nie dajcie się zwieźć - te poziome krechy to odciśnięta gumka po ćwiczeniach :)




 PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz