piątek, 8 sierpnia 2014

Bieganie wyzwala z niewoli i niemocy!

Miałam setki razy taką chęć by wstać i lecieć w siną dal, jak najdalej od codziennego zgiełku.
Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że "sina dal" jest bliżej niż mi się wydawało.
Wcale nie muszę wiać daleko.
Wystarczy 8-20km.
I godzina wolnego czasu.
TYLKO i AŻ

Przez tyle lat nie przemawiały mnie te zewsząd idące hasła pod tytułem: "sport zmienił moje życie", "dzięki bieganiu osiągam sukcesy", "jazda na rowerze daje mi siłę i chęć do życia". To takie banalne i wymaga TYLE wysiłku. To fakt, siedzenie na dupie przed TV to żaden wysiłek. 

Zanim zaczęłam odczuwać MOC płynącą z biegania musiałam przemordować wiele kilometrów. Przede wszystkim po to, żeby móc swobodnie oddychać, bez wypluwania oskrzeli i ataków duszności. 

Dzisiaj wiem, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Na własnym przykładzie wiem!

Za mną pierwsze 20km na rowerze i pierwsze spalone 500kcal za jednym treningiem:


Lubię to, lubię jechać szybko, zwalniać i przyspieszać.
 Pchać nogami przed siebie mimo zmęczenia i bólu.
Sport to pewien rodzaj masochizmu: boli ale zapierdalasz dalej!
Po co?
Po to by lecieć dalej po więcej!

Wczoraj zdobyłam kolejny level, znowu poleciałam dalej.
Tym samym na samych nogach.
Zrobiłam pierwsze 8km biegiem:


 Kolka atakowała 3 razy, butelka z nektarem Biegowych Mam wkurzała i chlupała.
Kabel od słuchawek merdał i wkurzał także.
Ale dlaczego te drobiazgi mają przeszkodzić w osiągnięciu celu?
Przecież JA nic nie muszę!
Chcę i lecę dalej :D


Jak tu nie biegać jeśli przede mną droga w siną dal czym świat piękny i szeroki!
Biegnę i zdobywam Cel jaki niesie mnie na moich nogach. 
Co tu dużo gadać!
 Bieganie wyzwala z niewoli emocji. 
Wyzwala niesamowite pokłady sił i wszechmocy. 
A także pragnień tych ukrytych i zapomnianych..
Biegniesz, jedziesz, fruniesz, lecisz.
Gubisz frustracje, emocje negatywne, luzujesz poślady.
Odradzasz się na nowo, Twoje ciało i umysł stają się wolne od trosk.
Nagle masz w sobie tyle sił i mocy jakiej w życiu byś się nie spodziewał człowieku.
Wracasz do domu z bananem na twarzy, masz w dupie wszystko.
Twój poziom samoakceptacji i samorealizacji jest na takim poziomie, 
że wyjące Dziecko uspokajasz w 5 minut.
Ze spokojem i wciąż tym samym bananem na twarzy kładziesz się spać.
I budzisz się następnego dnia z bananem na twarzy...
I tak w kółko :D


Dzisiejszy deszcz wcale nie zepsuł mi nastroju.
Wczorajsze 8km dało POWER w dupie. 
Więc śniadanie było na wypasie :D

Omlet z 3 małych jajek od młodych kurek.
Podsmażone cebulka.
Pomidor.
Ser żółty.
Natka karbowanej pietruszki.
1,5 kromki chlebka.

 PODPIS

11 komentarzy:

  1. A ja sie nie moge przelamac- te dusznosci mnie zniechecaja juz po paru metrach :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój wybór, nikt Cię do niczego nie zmusza.
      Potem jest pięknie!

      Usuń
  2. Pięknie napisane, każdy biegacz zrozumie i uśmiechnie się do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie tej zadyszki i wypluwania płuc się najbardziej boję . A zbieram się do biegania od dłuższego czasu . bardzo bym chciała zacząć tylko ja szybko się zniechęcam . Raz przebiegłam niecały kilometr i myślałam że umrę ..ehh .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadyszka i wypluwanie płuc to nic strasznego. Bardziej wkurza i frustruje ale przechodzi w końcu :)

      Usuń
    2. Jeśli masz zadyszkę i "wypluwasz" płuca, to znaczy, że tylko i AŻ biegniesz za szybko i trzeba zwolnić. Początki najlepiej robić w postaci marszobiegów - żaden wstyd. Z pulsometrem wystarczy trzymać się drugiej strefy. Nie wierzcie w żadne wypluwanie płuc na początku, bo to faktycznie zniechęca i prowadzi do kontuzji.

      Usuń
  4. Same mądrości prawisz! A mi omlety nie wychodzą :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z omletem jak z bieganiem - próbujesz do skutku :D

      Usuń
  5. Super. Moja córka w ramach swoich zajęć sportowych zaczęła niedawno bieganie. Co prawda jest na etapie "nienawidzę biegania" ale to kwestia czasu i będę miała towarzyszkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewelacja! Trzymam kciuki za Córkę :D

      Usuń
  6. Tęsknię za bieganiem baaardzo i już nie mogę się doczekać pierwszych treningów po ciąży. Bo z bieganiem jest dokładnie tak jak napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń