piątek, 1 sierpnia 2014

Fit lipcowe podsumowanie.

Moje przydomowe sporty to przede wszystkim sposób na odreagowywanie stresów.
Im więcej ruchu tym większa szansa na spokój.
Nareszcie wyżywam się dowoli.
A wszelakie efekty, to tylko skutki uboczne ;)

Jeśli chcecie wiedzieć "Jak to się robi"
Ano tak prezentuje się aktywny lipiec w kalendarzu:


Za mną 40km biegowych
85 rowerowych...
 Aerobik, trening obwodowy, Tabata... 


Dzisiejszy bieg był dłuższy ale GPS nawalił....


Biegam o 21:30, wtedy da się biec więcej niż 2,5km a temperatura nie wykańcza.
Ten bieg zamykający lipiec jest niezwykle ważny - biegłam bez przerwy na marsz.
Mimo kałuż, ciemności i kolki!
 Moje płuca dały za wygraną i oskrzela już nie duszą.
Po 4 miesiącach ciężkiej walki z własnym organizmem, jestem w stanie biegać bez przerwy!
Jeszcze rok temu potrafiłam skutecznie tłumaczyć sama przed sobą, że przecież biegać nie mogę...
A właśnie, że mogę!

Nareszcie mamy swoje koszulki!
Pierwsze zamówienie (bardzo trudne i nie do końca udane...) za nami.
Nareszcie będziemy widoczne dla innych.
Bo...
MY MAMY RAZEM BIEGAMY!!!


A ja wchodzę w rozmiar 36...


Przede mną sierpień.
Jakie mam cele? Plany? Założenia?

Grzać dalej! :D
 PODPIS

4 komentarze:

  1. Jesteś moją motywacją. A zamawianie koszulki przegapiłam bo byłam na wakacjach. Może następnym razem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Motywujesz oj motywujesz .. zazdroszczę samozaparcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ania piękny wynik i właśnie Ty i kilka innych blogujących mam mnie motywuje i pokazuje że wymówki czasami są śmieszne, bo da się wiele osiągnąć trzeba tylko ruszyć tyłek:) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń