wtorek, 5 sierpnia 2014

Problematyka w (nie)radzeniu z problemami.


Czasem tak jest, że zupełnie niespodziewanie i z nienacka doznajemy olśnienia.
Codziennie rozmawiam z mnóstwem Mam, które walczą lub pragną zmian w swoim wyglądzie.
W którymś momencie zauważyłam, że zaczynam wyczerpywać formułę w swojej wypowiedzi.
W końcu z pauzowałam i gdzieś obok trawiłam temat.
W końcu zdałam sobie sprawę tak bardzo oczywistą!
Że żyjemy w społeczeństwie które kompletnie NIE radzi sobie z problemami.
A wizyta u psychologa jawi się niczym skaranie i ścięcie głowy!

Żyjemy w kraju gdzie odżywiamy się średnio. Nie jest tragicznie, bo daleko nam do USA gdzie fast foody są na porządku dziennym. Jednak typowa polska kuchnia nie należy do lekkich... i takich zdrowych. Jedzenie codziennie na obiad 2 dania składającego się z ziemniaków i kotleta mielonego to nie jest zdrowa opcja na dłuższą metę. Poza tym wiele z nas jest nauczonych podjadania. Podjadanie to zajadanie problemów. Z resztą wszelakie obżeranie się jest silnie związane z naszą psychiką. Bardziej niż może się wydawać. Ale o tym głośno się nie mówi.



Kilka lat temu trafiłam na książkę Ewy Woydyłło "Sekrety kobiet", w niej autorka tłumaczy w bardzo prosty i logiczny sposób skąd biorą się wszelkie zaburzenia odżywiania. Mają one związek, między innymi z tym, jaki rodzic miał stosunek do odżywiania i diety dziecka w pierwszych latach jego życia! Ten aspekt utkwił w mojej pamięci najbardziej. To jak się odżywiamy bierze się z naszych domów w których nas karmiono. Jednocześnie nasze codzienne odżywianie ma silny związek z relacjami rodzinnymi, jakie panowały w naszym dzieciństwie!

Niestety w większości rodzin nie rozmawia się wspólnie przy stole, o wspólnych problemach. Taki ciemnogród panuje w polskich rodzinach. Kiszenie w sobie problemów i emocji jest na porządku dziennym. Tak samo jak wytykanie błędów wszystkim dookoła. Chyba nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że każdy mierzy ludzi dookoła własną miarą.

Zdrowy styl życia coraz bardziej siada mi na mózg. Zwracam uwagę na to jak wyglądają ludzie i jak wiele osób ma nadwagę... wielokrotnie byłam świadkiem w supermarkecie gdzie zarówno rodzice jak i dziecko/dzieci mają nadwagę. A w wózku zakupowym gromada przetworzonego jedzenia, słodkich napojów, słodyczy i minimum paczka chipsów. Nie raz korci mnie by zwrócić uwagę, że to przecież jest niezdrowe! Przekazując takie nawyki żywieniowe dzieciom, rodzice czynią ogromną krzywdę. Sama pamiętam z lat szkolnych jak dzieci z nadwagą były wytykane palcami i wyśmiewane. 
 
 

Wiem, że żyjemy w ciężkich czasach! Jednak nie bardziej ciężkich, od tych w jakich my byliśmy wychowywani czy nasi rodzice. Zarówno teraz jak i te dziesiąt lat temu TEŻ były problemy i TEŻ było ciężko! Zajadanie problemów jedzeniem, bo "trzeba sobie czymś życie osłodzić" nie pomoże w rozwiązaniu tychże, a przyniesie następne, jak choćby problemy ze zdrowiem.

Mnie też nie nauczono jak należy zdrowo się odżywiać. Sama się zawzięłam i zaczęłam zdobywać wiedzę na ten temat. Nie stać mnie na dietetyka czy wizyty na siłowni. Mam Dziecko, które potrzebuje opieki. Ogromną potrzebę zmian w życiu zaczęłam od kilku wizyt u psychologa. Dlaczego? Bo zanim ruszy się dupę trzeba ruszyć mózg i poprzestawiać w nim trybiki, tak by zadziałały w odpowiedni sposób. Jeśli mam blokadę, która mnie powstrzymuje przed wprowadzeniem zmian to znaczy, że mam problem! Problem mogłabym zażerać przez kolejne lata i tylko patrzeć jak mi dupa rośnie. Spychać w najciemniejsze zakamarki mózgu i wmawiać sobie i wszystkim, że jest wszystko w porządku. 



Z czasem można zamienić słodki napój na wodę, chipsy na ogórki, słodycze na bakalie i ruszyć dupę z miejsca.
Z czasem można się przekonać, że po przebiegnięciu kilku kilometrów problemy ze startu rozmyły się w drodze do mety.
Z czasem można się przekonać, że zrobienie 90 przysiadów z obciążeniem to żaden wysiłek a wraz z potem wylać z siebie negatywne emocje.
Z czasem można stanąć przed lustrem i powiedzieć przed sobą: "Jestem zajebista, bo już tyle osiągnęłam".
Z czasem można się przekonać, że endorfiny po wysiłku stanowią najlepsze lekarstwo NA WSZYSTKO!
Z czasem można dojść do wniosku, że ten wysiłek, który wydawał się tak trudny jest zupełnie prosty i osiągalny.

 PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz