piątek, 12 września 2014

Co nieco o organizacji czasu gdy mama idzie do pracy.

Nie mamy jeszcze nowego rytmu życia.
Jednak ten szczególny okres przejściowy, też musimy przetrwać.
Dlatego niezbędna jest jakakolwiek organizacja czasu i poszczególnych czynności.

W świecie dziecka potrzebne są rytuały i stała zmienna. Poczucie bezpieczeństwa mimo toczących się zmian jest najważniejsze! Mimo chaosu dookoła tylko spokój może nas uratować... Mój dotychczasowy rytm został całkowicie zaburzony.

Zacznijmy od tego, że pracuję 3 dni w tygodniu - środa, czwartek, piątek. Zanim poszłam do pracy w czwartki, piątki i soboty sprzątałam chałupę. Teraz czwartki i piątki odpadają. Wracamy późnym popołudniem który spędzamy z Lenką a ja padam na twarz. Więc na robotę została sobota. Jeśli w sobotę czegoś nie zrobię - trudno, zostawiam na poniedziałek.

(Jak na razie nie doczekałam się tego świętego dnia, gdy Dziecko jest w przedszkolu, a ja leżę i pachnę w chałupie całkiem SAMA :P)

Kolejna kwestia to przestawienie trybu z nocnego marka na ranny ptaszek. Zanim poszłam do pracy wieczorami miałam siłę by porobić coś w chałupie i iść pobiegać. Teraz gdy wstaję po 6 rano, to o 21 wieczorem padam na twarz. 

Pranie robię w sobotę, poniedziałek i wtorek (chyba, że jest mus to w dni pracujące ale wolę tego nie robić). W poniedziałki też coś przeprasuję i gotuję obiad dla wszystkich. We wtorek nastawiam wielki garnek zupy czy innego dania, który możemy jeść przez kolejne 2 dni. To jest bardzo ważne, bo pracuję do 15, potem odbieram Lenkę z przedszkola, po drodze zakupy, czasem zabieramy męża z pracy i het po 17 jesteśmy w domu.

Najważniejsze są poranki. Lenka budzi się średnio ok 6 rano, przychodzi do nas do łóżka, włączamy bajkę, dajemy pić i chwilę leżymy. Ja wstaję, nastawiam wodę na czajnik i staram się w ciągu 1,5h ogarnąć Lenkę, siebie i chałupę. Nie ma mowy bym wyszła z domu bez śniadania a Lenka z kołtunem na głowie. Staram się też razem z Lenką przygotować ubranie dzień wcześniej, by rano uniknąć konfliktów na zasadzie "Tego nie chcę!". Staram się też pościelić łóżka, pozmywać cokolwiek by nie wracać późnym popołudniem w bajzel. 

Przykład dzisiejszego dnia pokazuje, że mąż też potrafi zaskoczyć pozytywnie. Wróciliśmy do domu przed 16. Ja się czułam fatalnie i położyłam na 20 minut a potem zajęłam Lenką. Mąż w tym czasie przygotował SAM obiad! W inne dni gdy obiad został zrobiony przeze mnie, mój chłop potrafi sam z siebie pozmywać talerze! Jestem w szoku mimo wszystko, bo do tej pory miał takie zrywy raz na jakiś czas... ;)

Z bieganiem i aktywnością jest ciężko. Nie chodzi o brak czasu. Ale inne przeszkody... Ostatni raz biegałam w ubiegły czwartek i dla mnie to całe wieki! W weekend były wykopki więc bieganie odpuściłam, bo to była ciężka robota i mocno obciążyła mój kręgosłup. Bieg był w planach na miniony poniedziałek... ale Dziecko było chore, mąż chory a teraz JA! Nie chcę być wyrywna, bo bieganie z zapaleniem krtani to byłby szczyt nieodpowiedzialności. Nie mogę wychładzać gardła, tym bardziej że na strunach głosowych mam guzki, których nie mogę drażnić. W kwestii chorego gardła mam ogromne doświadczenie i muszę być zwyczajnie ostrożna i bardzo bardzo dbać o siebie. 

Następny punkt to odżywianie. Rano wstaję i od razu na czczo wypijam szklankę ciepłej wody z cytryną. Na śniadanie owsianka z mnóstwem dodatków. Przed samym wyjściem z chałupy wypijam kubek zielonej herbaty. Do pracy biorę owoce. Staram się obierać i kroić w domu pakując w pudełeczko. Potem wystarczy bułka pełnoziarnista, pudełeczko z kremową domową zupą czy twaróg z pomidorem. Na pewno w kwestii jedzenia do pracy będę dalej kombinować. Pudełka to wspaniała rzecz! Nie muszę nic kupować a będąc w pracy nie mam możliwości wyjścia na przerwę. Jem wtedy gdy dzieciaków jest mniej na sali i są zajęci jakimś zadaniem. Poza tym zawsze zabieram ze sobą butelkę z wodą do picia. Staram się zabrać z domu, by nie zawracać sobie głowy kupowaniem. Poza tym herbata owocowa, zielona i kawa.

Z tygodnia na tydzień idzie nam co raz lepiej. Jak za tydzień złożę plan rozwoju awansu zawodowego - będę w pełni cieszyć się tą pracą. I tak mimo wielu trudności jestem zadowolona, że udaje nam się zachować spokój. Spięcia są. Ale co tu dużo mówić. Moje jedno z marzeń się spełniło. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze jednego... A póki co odliczam czas do pierwszej wypłaty :D Wtedy będzie nowy odkurzacz :D


 PODPIS

1 komentarz: