Po wizycie.

Po miesiącach zbierania się w końcu pojechałam do swoich Profesorów w Białymstoku.
Bałam się cholernie.
Ten strach towarzyszy mi przed każdym badaniem USG...


Nie ma się czemu dziwić. Po tym co przeszłam przy ostatniej @ ( możecie przeczytać tutaj ) bałam się, że znowu mam guza czy inną torbiel i to jest powód takich jazd. Siedziałam przed gabinetem jak na szpilkach... Gdy już weszłam, od progu usłyszałam: 

"Co tam Anka?
-Napieprza Pani doktor, jest tragedia, coraz gorzej, nie wyrabiam."
 
Potem było weselej. Pogadałyśmy, pośmiałyśmy się. Dostałam gratulację z okazji pracy. To właśnie ta lekarka przeprowadziła mi laparoskopię kilka lat temu a Profesor asystował. 

Na pierwszy "rzut oka" wszystko jest w porządku i nie mam żadnych zmian. Jednak to, że nic nie widać w badaniu nie znaczy, że problemu nie ma. Problem jest i źródłem bóli jest endometrioza. Żeby móc funkcjonować na co dzień i być w stanie iść do pracy mając @ muszę brać tabletki antykoncepcyjne. Nie mam innego wyjścia, chyba że brać L4 na leżenie w domu średnio co 3,5 tygodnia...

Tabletki antykoncepcyjne powodują, że enodmetrium nie rozrasta się tak jak w cyklach bez tabletek, a co za tym idzie, choroba jaką jest endometrioza, wycisza się. Takie też jest zalecenie lekarki - wyciszyć endometriozę i móc funkcjonować jak najnormalniej, bez potwornych cierpień. 

Nie lubię brać tabsów. Staram się robić przerwy w braniu, tak by naturalny cykl był zachowany. Ktoś coś wie o tabletkach Medinette? 
 
I jedno z najważniejszych pytań: Cytologię zrobiłyście w tym roku?






 PODPIS

Komentarze

  1. Kurczę Ania, współczuję. Tyle czytałam już o tej endometriozie, jakie to cholerstwo. Tych tabletek nie znam akurat, więc nie pomogę. Robiłam w wakacje- po całych dwóch latach przerwy i stresa miałam potwornego- dotąd robiłam co roku. Na szczęście wszystko ok, a ja już takich długich przerw nie zamierzam sobie fundować.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja biorę te tabletki i czuję się po nich ok :) pozdrawiam i życzę najlepszości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciężka przypadłość, ale z tego co zauważyłam to pojawia się coraz częściej. Szkoda, że nie ma innego wyjścia poza łykaniem tabletek hormonalnych. Ja tam też nie lubię być uzależniona od dawkowania tabletek.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga