wtorek, 9 września 2014

Rodzicielska droga na skróty czy brak świadomości?

Mamy rewelacyjne Dzieciaki w szkole.
A ja uwielbiam je obserwować. 
Każde jest inne, mają swój świat, swoje sprawy...
Są odzwierciedleniem swoich rodziców.
Zdjęcie: klik

Przez moje dotychczasowe życie, nawet przez ułamek sekundy, nie przeszła mi myśl, że będę pracować w szkole z dzieciakami. Tak samo jak z bieganiem. Niemożliwe staje się możliwe. To nie jest tak, że poszłam do pracy w szkole z przymusu czy braku wyboru. Nie jestem sfrustrowana faktem, że tam pracuję. To dla mnie wspaniałe wyzwanie, któremu zamierzam sprostać. Tak jak z bieganiem - jeśli tu daję radę tak samo dam radę w pracy. W szkole mam pewne pole do popisu,  pragnę wykorzystać moje chęci i możliwości tak, by jednocześnie czerpać satysfakcję. Dlatego ogromnie cieszę się, że mam możliwość poprowadzenia zajęć z tematyki o zdrowym odżywianiu.

Przebywając z Dzieciakami, rozmawiając z nimi zadaję im wiele pytań. Między innymi co zjadają na śniadanie w domu czy jak spędzają czas wolny. Na prawdę można się załamać. Większość Dzieci zjada czekoladowe kulki na mleku lub kanapki z nutellą a czas wolny spędzają przed TV lub grając na komputerach... To jest przerażające. Bardzo dużo dzieci ma zepsute ząbki, skarżą się na ból... a na 2 śniadanie mają "bułkę" 7 days a do popicia 250ml soku na cały dzień w szkole! Jeśli jest kanapka to razem z batonikiem. Owoców dzieci do szkoły nie noszą...

Nie wiem czy rodzicom brakuje wyobraźni... Dzieci są zmęczone od rana do popołudnia. Nie mają siły ani przed lekcjami ani po lekcjach.  Koncentracja zaburzona, skupienie jest ciężkie...

W blogosferze rodzicielskiej jesteśmy świadomi i wiemy, jak ważna jest dieta dla dzieci. Możemy mądrzyć się jak wspaniale odżywiamy nasze Dzieci i jak bardzo o nie dbamy. Przeciętny rodzic rzadko sięga do literatury uświadamiającej, bo żyje w erze "nie mam czasu" a problemów nie dostrzega... lub je zbywa.

W ciągu ostatnich kilku tygodni doświadczyłam czym jest pęd będąc pracującą Matką. Jak ciężko bywa pogodzić wszystkie dotychczasowe funkcje z tymi nowymi. Jednak każdy funkcjonuje w tzw. "normie" i to jak ta norma wygląda zależy od nas samych. Wiem, że z pracy wracamy zmęczeni na nas czeka przygotowanie obiadu, góra prania i wiszące stęsknione dziecko. Ale czy na prawdę musimy wtedy sadzać Dziecko przed TV, komputerem podając coś słodkiego na poprawę humoru? 

W ciągu ostatnich kilku miesięcy udało mi się uruchomić guzik "off" i wyłączyć się na chwilę od wszystkiego po to by skupić się tylko na byciu Mamą. Gotowanie z Dzieckiem to frajda, tak samo jak wstawianie prania czy składanie go. Dziecko w ten sposób usamodzielnia się i uspołecznia.

Nie wiem jaki sens jest w tym, by Dziecko w 2 klasie szkoły podstawowej miało tablet i przynosiło go do szkoły. Wiem nie moja sprawa ale jako nauczyciel nie pozwolę, na użytkowanie sprzętu w czasie gdy, Dziecko jest pod moją opieką. Na cholerę?

Najbardziej na świecie jest mi żal dzieciaków, które mają nadwagę. Jest im cholernie ciężko... Odżywiają się fatalnie. Pulchne to nie znaczy szczęśliwe i zdrowe. Wręcz przeciwnie. To nie jest tak, że ja neguję takie dzieci. Ale 20 lat temu gdy ja zaczęłam edukację szkolną dzieci z nadwagą było zdecydowanie mniej niż teraz.


 PODPIS

2 komentarze:

  1. Nie uważam, żeby akurat trzeba było czytać literaturę fachową, częściej sieje tylko ona zamęt - w czasie 4 lat, kiedy chodziłam do liceum, zmieniło się tyle poglądów na temat wychowywania dzieci, że doszłam do wniosku, że nie warto.
    Ale z drugiej strony - stawiać na rozsądek rodziców to... No, widać po Twoim wpisie, jaki rozsądek mają rodzice. Zawsze wygra zmęczenie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zatrważające jest to,że dzieci już w przedszkolu dostają ciastka na podwieczorek

    OdpowiedzUsuń