wtorek, 2 września 2014

Stres przed.

Schowałabym głowę w piasek.
Albo uciekła w ciemny kąt.
Zamknęła w szafie.
Po tych wszystkich przygotowaniach dopiero teraz dopadł mnie,
największy zabójca naszych czasów - STRES!


Lena 2 dzień w przedszkolu - tfu tfu, rewelacyjnie. 
Dzisiaj po powrocie do domu uraczyła nas dłuuugą niemal 3 godzinną drzemką. Wieczorem padła o 21.
Na pytanie: "Idziesz jutro do przedszkola?" słyszymy pełne entuzjazmu:  TAK!
 
Jestem zmęczona. Te wszystkie zmiany to mnóstwo emocji, podwyższonego ciśnienia i skurczonego żołądka. Stres jest, bo to co nowe to trochę niepewne, chociaż upragnione i wyczekiwane. Spokój trzymam w ryzach - jak na razie. Jestem zaskoczona tym, że nerwy mnie nie zżerają. Mam obawy ale nie biegam ze sraczką do kibla, czy jak kot z pęcherzem.  ;)

Jak nie będę mogła spać, to będę słuchać muzyki...






 PODPIS

1 komentarz:

  1. Ale stres jest też motywujący! :)
    Trzymam mocno kciuki. Będzie dobrze:)

    A adaptacji Leny w przedszkolu ciutek zazdroszczę, bo u nas tragedia :( i córcia płacze i mama po wyjściu też ....

    OdpowiedzUsuń