niedziela, 12 października 2014

"Bogowie"

Czekałam ponad 4 lata żeby ponownie zawitać w kinie.
Nawet gdybym miała czekać 20 lat.
To na TEN film warto czekać.
Śmiało mogę stwierdzić, że to absolutnie najlepszy polski film, 
jaki w moim życiu do tej pory widziałam!



Nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy pierwszy raz usłyszałam o Profesorze Relidze. Było to wiele lat temu. Pamiętam gdy z zapartym tchem czytałam tą książkę:


Dla jednych Autorytetem jest Papież, dla innych Rodzic... dla mnie właśnie Profesor. Nie spotkałam do tej pory w swoim życiu, człowieka z tak ogromną pasją dążenia do celu. Determinacja i siła która powstawała ze słabości! Cały geniusz Religi polegał na tym, że jak się wkurwił potrafił roznieść wszystko dookoła i postawić na swoim.
Gdy tylko usłyszałam, że nagrywany jest film... wiedziałam, że MUSZĘ go zobaczyć! Wyczekiwałam premiery jak porodu własnego Dziecka. A gdy już wiedziałam, kiedy film wejdzie na ekrany, oświadczyłam chłopu, że idę i mam go gdzieś. I chłop zaskoczył, sam zrobił rezerwację, kupił bilety, zorganizował opiekę nad Leną... 

"Bogowie" - to film absolutnie genialny o genialnym człowieku. O człowieku z krwi i kości, który z bezsilności gdy umiera pacjent, wkurwienia, za wszelką cenę walczy o życie, igrając z Bogiem. Religa cierpi gdy umierają mu pacjenci, ma świadomość że mógłby ich uratować i za wszelką cenę do tego dąży! Oglądając film ma się wrażenie uczestniczenia w całej fabule, jakby widz przeniknął w te wydarzenia i podążał wraz z nimi. Ten film to też obraz ówczesnej pracy lekarzy "od kuchni, od zaplecza". Przyznaję, że cała fabuła pozwoliła mi dobitnie uświadomić, że ludzie po prostu umierają. Kolejna refleksja, do jakiej zmusiła mnie ta historia z życia wzięta, to spojrzenie na moje małżeństwo. Te kilka scen Religi z żoną dały mi do myślenia... Podziwiałam na ekranie Kobietę, która jest w stanie żyć z takim typem człowieka. 

Nie jestem jakimś maniakiem kina, ale tak dobrego filmu produkcji polskiej nie widziałam nigdy. Kapitalna rola Tomasza Kota, kreacja w gestach, posturze ciała, mimika twarzy, sposób wypowiadania się. Te soczyste kurwy przy stole operacyjnym!

Film zrobił na mnie ogromne wrażenie. Pozwolił na przewartościowanie, uświadomienie wielu ważnych życiowych spraw. Po raz kolejny spojrzałam na siebie i swoje życie z innej perspektywy. Dostałam ogromnego kopa by dalej iść do przodu. Nareszcie obejrzałam film, gdzie główny bohater NIE jest stawiany na piedestale! Cel zostaje osiągnięty, zwycięstwo poprzedzone turbo wyboistą drogą. Fenomen tego filmu polega na tym, że pokazuje nam Człowieka, który miał uczucia, emocje w nim wręcz kipiały! To coś co nie zdarza się na co dzień, gdzie wokół panowała i panuje znieczulica...

Pokonywanie przeszkód, kłód rzucanych pod nogi, starcia z podłymi ludźmi - to coś co działo się te 30 lat temu i jest aktualne do dzisiaj.

Cholernie mi mało. Czuję niedosyt. Gdybym miała możliwość poszłabym na ten film jeszcze raz. Dlatego czekam teraz na moment, gdy w moje ręce wpadnie biografia Religi:






 PODPIS

3 komentarze:

  1. Też się wybieram, bo coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że naprawdę warto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam coraz większą ochotę na ten film

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu swoim postem zachęciłaś mnie do obejrzenia tego filmu.

    OdpowiedzUsuń