środa, 1 października 2014

Do szczęscia nie trzeba wiele ;)

Biorąc pod uwagę czasy w jakich żyjemy,
 ogromnie się cieszę, że wychodzę poza wszelkie standardy i stereotypy.
Nie mam parcia na strojenie się i metki.
Uwielbiam zakupy w SH
I moje małe marzenia, które wbrew wszystkiemu udaje się spełniać...

To trudne dzieciństwo nauczyło mnie wielkich radości z małych rzeczy. Doskonale pamiętam te magiczne momenty, gdy po wyzwoleniu się z pod pieczy agresywnego ojca alkoholika, kupno mydelniczki było niesamowitą frajdą. Nigdy nie byłam mianiaczką posiadania, nie przywiązywałam większej wagi do przedmiotów jakie mnie otaczają. Lubię robić cykliczne porządki i wyrzucać zbędne rzeczy. 

Moja obecna sytuacja ma się nijak do tej, w jakiej dorastałam 20 lat temu. Dopuszczam do siebie fakt, że mogę sobie pozwolić na więcej niż dawniej... nie wykorzystując tego w nadmiarze. Nie cierpię z powodu chorych ambicji posiadania i otaczania się luksusami. 

Dlatego miałam jeden jedyny kaprys i marzenie jakie chciałam spełnić, gdy już otrzymam moją pierwszą od lat wypłatę...! 

Hybrydowe paznokcie :D


Są absolutnie pięknie! Zakochałam się w nich, napatrzeć się nie mogę... Cieszę się jak Dziecko z upragnionej i wyczekiwanej zabawki. Spełnianie marzeń jest piękne :D

A trampy pod kolor ;)




 PODPIS

3 komentarze:

  1. Super, że trafiłam na Twojego bloga! Hybrydy rzeczywiście piękne, choć u mnie nie sprawdziły się, bo moment odprysły (taki los kury domowej :P) a u nogi zrobiły mi wręcz krzywdę, bo mi cały paznokieć odszedł (nieprzyjemna historia). Tak czy siak, ogromne gratulacje, oby cieszyły Cię minimum 4 tygodnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Małe spełnienia dają często największą frajdę :) Piekny kolor :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Życie polega właśnie na spełnianiu marzeń :-).

    OdpowiedzUsuń