wtorek, 21 października 2014

Granica normy w zachowaniu Dziecka.

Nareszcie mam w ręku lekturę, która przeczy ogólnym opiniom wśród naszych specjalistów.
Stwierdzenie, że Dziecko jest w normie obserwując Je przez 5 minut to żadna diagnoza.
Powtarzanie, że: Ten typ tak ma
Nie stanowi żadnego usprawiedliwienia.
Zwłaszcza gdy po jakimś czasie problem powraca.


Są tacy którzy twierdzą, że "bunt 2-latka" nie istnieje, jest wymysłem niekonsekwentnych rodziców. Do cholery jasnej! To jest odepchnięcie problemu z jakim boryka się dany rodzic ze swoim dzieckiem. Na swoich studiach rozmawiałam z wykładowcami, którzy mówili o tym, że objawy większości zbyt późno diagnozowanych zaburzeń, są widoczne już w okresie niemowlęcym! Bagatelizowane sygnały skutkują brakiem diagnozy w odpowiednim czasie, brakiem pewnych kroków profilaktycznych i marną współpracą z własnym Dzieckiem.

Po fali odpowiedzi, na mój poprzedni wpis wiem, że moje problemy to też Wasze problemy. Wrzeszczące zbuntowane 2-3-4 letnie Dziecko to utrapienie Rodzica. Matka wpada w spiralę frustracji i nerwów... poczucie winy, brak wiary we własne siły i rozpacz. Wpadający mąż, który widząc wrzeszczące Dziecko i znerwicowaną Kobietę tylko dolewa oliwy do ognia.

Dostałam kopniaka w tyłek i wzięłam się za zgłębianie tematu problematyki zachowań u małych Dzieci. Szczęściem jest fakt, że akurat dotarła do mnie książka z wydawnictwa PWN: "Małe Dzieci z ADHD". To w niej przeczytałam niniejszy fragment:


Ta definicja nie odnosi się tylko do Dzieci zaburzonych z ADHD czy ODD (zaburzenia zachowań opozycyjno-buntowniczych) ale do wszystkich Dzieci. 

Wertując internet w poszukiwaniu przyczyn zachowania u mojego Dziecko dotarłam do takich informacji:

"Zaburzenia zachowań opozycyjno – buntowniczymi. Ich podstawowym przejawem jest pewien utrwalony wzorzec polegający na występowaniu zachowań negatywistycznych, wrogich, buntowniczych, prowokacyjnych oraz niszczycielskich, które wyraźnie przekraczają normy zachowania dla danego wieku i dla kontekstu społeczno-kulturowego oraz, któremu nie towarzyszą jakieś poważniejsze naruszenia praw innych osób, jak w przypadku „poważnych” zaburzeń zachowania. Dzieci z tym typem zaburzeń zachowania przejawiają tendencję do aktywnego przeciwstawiania się prośbom i normom dorosłych oraz do celowego dręczenia innych ludzi. Zwykle są skłonne do złości, urazy i łatwego reagowania zdenerwowaniem wobec innych osób, które czynią winnymi własnych błędów i trudności. Wykazują niski próg tolerancji na frustrację i łatwo tracą panowanie nad sobą. W typowych przypadkach ich bunt ma charakter prowokacyjny. Przeważnie przejawiają nadmierną szorstkość, niechęć do współpracy oraz opór wobec autorytetów. Takie zachowania są często najlepiej widoczne w kontaktach z dorosłymi lub z rówieśnikami, których dziecko dobrze zna, a co za tym idzie mogą być niedostrzegalne w trakcie wywiadu klinicznego."
I dalej:
"(...) problemy widoczne są już u dzieci w wieku przedszkolnym czy młodszym wieku szkolnym i jeżeli nie są objęte odpowiednimi działaniami terapeutycznymi czy profilaktycznymi dochodzi do zaostrzania się problemu. W drugim wypadku do powstania poważnych zaburzeń zachowania dochodzi bez żadnych faz przejściowych, zazwyczaj w okresie dojrzewania."
Kolejne informacje:
"Do typowych przejawów nieukierunkowanego gniewu małych dzieci należy: tupanie, wstrzymywanie oddechu, krzyki i tym podobne. Im młodsze dziecko tym silniejsze żądania natychmiastowego zaspokajania potrzeb. W miarę dorastania przypadkowe, nieukierunkowane i rozproszone przejawy pobudzenia emocjonalnego stają się coraz rzadsze, ustępując miejsca zachowaniom agresywnym o charakterze odwetowym. (...) Od najwcześniejszych lat u dzieci występuje około czternastu zachowań wymuszających: napady złości, płacz, marudzenie, krzyk, rozkazywanie itp., które stosują w celu wywierania wpływu na rodziców. Zachowania wymuszające stopniowo zanikają, od największej intensywności w drugim roku życia do bardziej umiarkowanego poziomu w chwili pójścia do szkoły. Zachowania wymuszające starszych, agresywnych chłopców i dziewcząt na poziomie porównywalnym do etapu dwu-. trzylatka są przykładem zahamowanego rozwoju."
 Nic nie bierze się z powietrza.  Charakter, temperament i biologia to jedno. Ja szukam sposobów współpracy z Dzieckiem, które w danym okresie tak się zachowuje. Nie będę oszukiwać siebie samej, że "samo przejdzie". Jeśli podejmę odpowiednie kroki już teraz, to wiem że za kilka lat, nie będę zmagać się ze skutkami braku reakcji, we wczesnym dzieciństwie mojego Dziecka. Nie machnę teraz ręką, bo nie mam zamiaru po wielu latach obudzić się z takową w nocniku.

Na recenzję książki "Małe Dzieci z ADHD" musicie poczekać. Literaturę naukową czytam powoli, dogłębnie na co potrzebuję czasu. Po pierwszych kilku dziesięciu stron wiem, że jest to książka przełomowa i potwierdza moje przekonania, że problemy z Dziećmi należy rozwiązywać jak najwcześniej!


źródło:





 PODPIS

5 komentarzy:

  1. Proponuję poczytać też o rodzicielstwie bliskości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To czekam na recenzję, a przede wszystkim na jakieś wnioski, jak skutecznie radzić sobie z buntem dwulatka. Nasza córa ma mniej niż 2 lata, a już teraz potrafi postawić na swoim. I ja już zaczynam się w tym gubić... Także poczytam z chęcią, co radzą specjaliści.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się ciekawie. Ja też na taką literaturę muszę poświęcić dużo uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niecierpliwie czekam na recenzję książki i więcej wpisów na ten temat. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń