niedziela, 19 października 2014

Lena wrzeszczy.

4:30, 5:30, 6:05 RANO
Lena się budzi z płaczem, wrzaskiem i wymuszaniem.
Bunt na wszystko i NIE!
Na ubieranie i czesanie.
15:30 odbiór Leny z przedszkole.
W aucie zaczyna się płacz, wrzask i wymuszanie.
Po tygodniu, dwóch 
MAM DOŚĆ!

Uwierzcie nie wydarzyło się NIC szczególnego co mogłoby mieć konkretny wpływ na zachowania Leny. Znowu są histerie i próby walenia głową we wszystko, jest agresja w stosunku do nas i autoagresja. A ja mam dość. Nie wiem, nie rozumiem o co chodzi i dlaczego w domu jest Potwór a nie Dziecko i koszmar zamiast wspólnego życia. 

Po 2 tygodniach moja akceptacja i miłość do Dziecka jest na wyczerpaniu. Mam nerwicę, trzęsę się, żołądek mam na ścisk. Mąż też jest poddenerwowany. I nie, to nie my zaczynamy się denerwować a Lena wrzeszczeć. Jest na odwrót: Leny wrzask i nasze nerwy. 

Jako rodzice zaczynamy się gubić, gadać głupoty i robić nieodpowiednie rzeczy. Jak mam się bronić jeśli Dziecko mnie bije bez powodu? Tłumaczenia i rozmowy mogę sobie w dupę wsadzić a ja zaczynam się trząść z nerwów. Dla bezpieczeństwa przed mordem, po 20-tym razie biorę Dziecko za fraki i wynoszę do drugiego pomieszczenia, ja się zamykam w kiblu, zatykam uszy... Wariuję.

Nie jestem w stanie tego znosić, nie potrafię rozumieć, tłumaczyć sobie - po kilku tygodniach nie umiem, nie stać mnie na to. W chałupie jest napięta atmosfera bo oboje z mężem jesteśmy wykończeni takim stanem Dziecka.

Lena chodzi do przedszkola w dresie, tunice, brudnej czapce i z kołtunem na głowie - BO TAK MA BYĆ! Przy czym gdy ją odbieram i pytam się jak było, to słyszę od Pań, że super i 0 problemów... Poza domem anioł, w domu diabeł wcielony.

Bardzo trudno jest mi przytulać własne Dziecko  po którymś ataku wrzasku. 

Straszne to jest, że tak się dzieje. 

Na co stawiam teraz? Na niedobór snu w ciągu doby. Lena nie śpi w ciągu dnia. Jest zmęczona, łapie infekcje, jest osłabiona i rozdrażniona... to się ciągnie dniami, tygodniami i efekt idzie na całego. Wystarczy, że prześpi się w przedszkolu minimum 30 minut i zupełnie inaczej funkcjonuje po powrocie w domu. 

Lena uwielbia przedszkole ale mimo wszystko tęskni za chałupą, za mną, za Tatą. Dopiero teraz to wszystko odreagowuje. 

Dzisiaj "poszłam" pobiegać. Było za ciężko, za duszno... ale udało mi się ciut odreagować ten tydzień. Spuściłam z siebie ciśnienie z żołądka.

Nie chcę zaciskać zębów i wegetować w tym wszystkim. Chcę żeby to się zwyczajnie skończyło, ale nie wiem jak w tym pomóc. Na pewno sama muszę złapać równowagę i odzyskać spokój. Inaczej sama się wykończę a potem Dziecko i z mężem wykitujemy. 



 PODPIS

10 komentarzy:

  1. Aniu, a myślałaś o jakimś psychologu? nie mam pojęcia czy jest coś takiego dla małych dzieci, ale może..?
    czasem osoba trzecia ma zupełnie inną perspektywę.. może są specjaliści, którzy w jakiś sposób pracują z dziećmi..
    wierzę, że masz dość... ciężko mi wręcz sobie wyobrazić taką sytuację...
    ale ja laik...bezdzietny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu jestem w stałym kontakcie z 2 psychologami.

      Usuń
    2. Ania i co ci radzą, chyba muszą mieć jakieś pomysły :D

      Usuń
  2. Niestety, takie dni też mamy na koncie :-(.

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdemu rodzicowi w pewnym momencie mogą wysiąść nerwy, na chwilę (obowiązkowego! ;) - relaksu zapraszamy do lektury Dzieciaków z Klasą - nowego portalu dla zapracowanych Rodziców: http://www.dzieciakizklasa.pl/przedszkolak/
    Pozdrawiamy serdecznie,
    Dzieciaki z Klasą

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas też tak jest (że w przedszkolu super, bez problemów, a w domu o wszystko jest walka), w mniejszym natężeniu, po prostu bunt o wszystko, na szczęście nie ma autoagresji (a przynajmniej na razie udało nam się wytłumaczyć, że walenie się po głowie nie pomoże na nic). Na nieszczęście babcia powiedziała Jance, że jest "pół diabłem" i ten diabeł zostaje w domu...
    Przez weekend uratowała nas historia "Wilków dwóch" Luxtorpedy. Jak już pisałam, u nas jest lżej, ale cieszę się, że działa na nią wizja dobrego i złego wilka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak znajdziesz sposób na takie zachowanie to podziel sie! U nas tak jest juz od pól roku. Ostatnio Lena (tez :) 4,5l) rozchorowala się i najpierw pobila lekarza w przychodni a w nocy jak wylądowaliśmy na pogotowiu to kolejnych dwóch! Brak mi sil, Energi i nerwów. Padam na pysk ze zmęczenia. Przez to wszystko ciągle klocimy sie z M. i dosłownie blisko mi do wyprowadzki. Ostatnio poszlam do pani psycholog dziecięcej po poradę - dostaliśmy nowy system norywacyjny z kamykami (wczesniej przez rok dzialala i sie sprawdzala tablica + i - ) w środę wizyta u Pani z Lena. U nas w przedszkolu tez aniolek i zero problemów a w domu diabelek. Jedzenie zle, myc sie po co, ubrac sie po co.... (J.)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam,
    mam 4,5letnia córcie i nie mam z nią większych problemów, ale stosuję kary i nagrody. Na lodówce mamy kartkę, a na niej po 5 pól na słoneczka i smutne buźki. Kiedy córka zrobi coś ekstra, dostaje słoneczko, a za karę smutną buźkę. Po 5ciu słoneczkach dostaje coś słodkiego lub odzyskuje zabraną zabawkę, którą straciła po uzyskaniu 5ciu smutnych buziek :) U Nas sprawdza się. Sama groźba smutnej buźki działa natychmiastowo.Ważne, żeby zabierać zabawki te, które w danym momencie dziecko lubi najbardziej. Zaczęłam to stosować w momencie w którym już nie dawałam sobie z nią rady. Pozdrawiam i trzymam kciuki :)
    Patrycja St

    OdpowiedzUsuń
  7. czasem to sie boje do ciebie na bloga zagladac....moje dziecko (młodsze od Lenki o 3 tygodnie) niestety idzie tym samym trybem.
    Ostatnio wlasnie przechodzimy własnie to co TY opisujesz....ciagły ryk i darcie. o wszystko- tik tak spadł w trawę ryk, oblał sie piciem ryk...nie moze czegos znalezc ryk....i to nie płacz a takie mega UPIERDLIWE darcie na takich tonach ze mnie trzepie.zreszta oboje wysiadamy nerwowo razem z mezem. ostatnio bliska byłam tego zeby sie odwrócic na piecie i wyjsc tak jak stoje i isc w pizdu . bo wysiadam.
    wertuje neta od paru dni (notatki tez odgrzebuje-tak tak tez jestem pedagogiem :-P )
    brak drzemki wykluczam (u nas)
    ja obstawiam ze to chec zwrócenia na siebie uwagi
    najpierw powiem ci co nie działa u nas- nie działa mowienie do niego-np ja wychodze do drugiego pokoju przyjdz jak sie uspokoisz...
    a zaczyna działac obracanie natychmiastowe kazdej takiej akcji w zart (rano oblał buty woda i wył-ja natychmiast do małego-o zobacz jak sie te buty cieszą ze je oblałes bo juz sa czyste itd) poza tym łaskotanie wyglupianie sie itd.
    no i niestety działaja kary- wyłączam ulubiona bajkę czy wynoszenie go ze sklepu mimo ze nie zrobiłam zakupów za kare bo mi w tym sklepie uciekał.(a kocha jezdzic małymi sklepowymi wózkami)

    poza tym swoim zachowaniem moje dziecko zafundowało sobie brak rodzenstwa bo jest tak trudnym przypadkiem ze jakby mi sie takie drugie trafiło to sama dobrowolnie zgłosiła bym sie na oddział psychiatryczny:-D>

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj, nie wiem czy nadal piszesz czy tu zaglądasz ale ...jesteś moją ostatnią deską ratunku...moja córka ma to samo a ma już 5 lat. W domu diabelskie nasienia a w przedszkolu anioł.bije kopie drze się, nie słucha nie ubiera sie nie rozbiera mamy karuzelę wrzasków... Jestem na skraju wyczerpania psychicznego. Mam doła bo przecież jestem taką beznadziejną matka, beznadziejną kobietą jestem głupia za leniwa za smutna za ...do dupy. Jak znalazłaś sposób na młodą to proszę odezwij się.. 😢 borkowska@autogaf.pl

    OdpowiedzUsuń