piątek, 21 listopada 2014

Listopadowa zima.

Czy to możliwe?
A jednak.
Przyszła niespodziewanie.
Ku ogromnej radości mojego Dziecka.
"Mamo! Ja muse pogadać z dziadkiem.
Daj telefon.
Dziadku psywieź mi sanki!"

Dzień wcześniej ok 7 rano:
 MAMO! ŚNIEG! MAMO ŚNIEG! ZOBACZ!!!


Za oknami ujrzałam prawdziwą zimową bajkę.
A Lena w piżamie chciała lecieć przed chałupę by wytarzać się w białym puchu.
Ubrała się w 5 minut, jak nigdy z samego rana...
Dziś wracając z przedszkola ze smutkiem powtarzała, że śnieg znika.



 PODPIS

4 komentarze:

  1. My też już bałwana zaliczyliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I moi chłopcy jeździli na sankach po śniegu a dzisiaj po piasku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj mam wrażenie, że córcia jeszcze się śniegiem w tym roku nacieszy! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tego właśnie będzie mi brakować :(

    OdpowiedzUsuń