środa, 12 listopada 2014

Małe rzeczy cieszą.

Otacza nas pęd za materializmem.
Są takie przedmioty, bez których mnóstwo osób, 
nie wyobraża sobie zwykłej codzienności.
Bo jak to można sobie dziś poradzić np. bez zmywarki do naczyń,
odkurzacza czy bez piekarnika...
No jak?


Albo bez lodówki. Wiele lat temu nie miałam lodówki przez kilka miesięcy. Mój Ojciec był specyficznym człowiekiem. Życie z nim oznaczało brak kupna czegokolwiek. Każdy drobiazg był powodem do awantury. Dlatego po wyprowadzeniu od niego, ogromną radość sprawiał nam zakup zwykłej mydelniczki (pamiętam ją do dzisiaj).

Obecne warunki w jakich mieszkamy we 3, są trudne. Mamy potwornie ciasno ale porównując początki to teraz jest lepiej. Nie miałam odkurzacza a żeby móc wstawić pranie musiałam odłączać podgrzewanie wody. Za mną dziesiątki razy, gdy podczas gotowania gaz się kończył a prąd wywalało notorycznie tak, że wodę trzeba było pompować ręcznie na podwórku. A jak urodziła się Lena to nie miałam pralki.
I ja to wszystko dzielnie znosiłam. Podziwiam samą siebie za przetrwanie w tych wszystkich trudnościach. Notorycznie powtarzałam sobie, że jak już pójdę do pracy to za pierwszą wypłatę, kupię sobie porządny odkurzacz. No i kupiłam taki z pojemnikiem na wodę zamiast filtra. Idealny dla alergików (mam uczulenie na kurz i roztocza) i wygodny w użyciu.


Doceniam każdy przedmiot w moim otoczeniu, który poprawia jakość mojej codzienności. Choćby to miała być silikonowa wkładka do zlewu, kupiona w Towarotece za 5zł. Na szczęście nie jestem maniaczką zakupową, nie zbieram na kupę wszystkiego co wydaje się, być niezbędne do życia. Codzienne zakupy są dla mnie udręką. Co innego gdy wybieram się po coś co jest potrzebne. Kupno odkurzacza czy pralki to tygodnie poszukiwań i długie podejmowanie decyzji. Tak samo było przy wyborze projektu domu, w trakcie jego budowy, czy teraz gdy zbliżamy się do etapu, częściowego wykończenia.

W ostatnich dniach ogromnym udogodnieniem jest nowa suszara do prania. Zajmuje minimum miejsca i mogę postawić pranie przy kominku dzięki czemu schnie w szybkim tempie :)



A od wczoraj mam turbo radochę z powodu ekspresu ciśnieniowego. Mąż upolował go w lidlu tuż po otwarciu sklepu. Kosztował jedynie 249zł. Kawa jest rewelacyjna ;) Oboje jesteśmy kawoszami a ja jestem wręcz maniaczką kawy.



Dobrze jest mieć duże marzenia nawet jeśli czeka się na nie przez długie lata. Jeszcze lepiej jest mieć te mniejsze marzenia, bardziej osiągalne. Jakoś nigdy nie podążałam za modą, nie upierałam się przy tym by posiadać coś co mają wszyscy. Jestem w stanie funkcjonować w absolutnym minimum wiedząc, że z czasem to się zmieni... I cieszyć się tym lepszym każdego następnego dnia.

 PODPIS

1 komentarz: