piątek, 14 listopada 2014

Między pracą a robotą.

Znacie to?
Gdy kobieta wraca z pracy poza domem do roboty w tym domu.


Nie mam czasu na nudę. Jeśli chcę mieć ład i skład dookoła, to nie mogę sobie pozwolić, na leżenie do góry tyłkiem. W drodze z pracy do chałupy ogarniam jakieś zakupy, odbieram Lenkę z przedszkola... a po przekroczeniu progu chałupy "witam" się, z kolejnym etatem mniej wdzięcznej roboty. Pranie, sprzątanie i gotowanie dalej jest na mojej głowie.  Ogromnym błogosławieństwem są te dni gdy czasem, mąż odbiera Lenę z przedszkola.  Mam wtedy godzinę "wolną". W rzeczywistości ogarniam codzienny bajzel... zanim jednak do tego dojdzie, przymykam na chwilę oczy i zamiast rzucać się w wir sprzątania szykuję kawę... i piję w czeluściach owego bajzlu...


Sobota dniem wolnym?  Chyba że jakaś wróżka weźmie za mnie odkurzacz i mopa... tymczasem szykuję się do spania. To był bardzo udany i długi dzień.  :)


 PODPIS

3 komentarze:

  1. Moja sobota wygląda tak samo :)
    Ale lubię swoją pracę i ciesze się, że pracuje a sprzątanie nie zając nie ucieknie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha mam taki kubek i kawka w nim smakuje najlepiej;-) milej soboty,nawet z mopem i odkurzaczem:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba każda mama ma tak samo. Ja w tygodniu opędzam wszystko byle z grubsza, a w weekend większe porządki.

    OdpowiedzUsuń