wtorek, 4 listopada 2014

NIE MA usprawiedliwień!

Jeśli jest się Dorosłym Dzieckiem z rodziny dysfunkcyjnej...
To jako dorosły zmaga się z mnóstwem zaburzeń funkcji społecznych.
Nieprawidłowe wzorce, przekazywane w dzieciństwie przez rodziców, wpływają na całe życie Dziecka...
Niezależnie od dysfunkcji panującej w danej rodzinie.




Żyję w przekonaniu, że rodzina prawidłowa istnieje tylko i wyłącznie w podręcznikach pedagogicznych. Gdzie nie spojrzeć, dookoła w każdej rodzinie jest jakiś problem. Tak na prawdę już kilka lat temu uznałam, że ludzie dzielą się na osoby zaburzone i niezdiagnozowane. A z czasów nastoletnich pamiętam jeszcze takie stwierdzenie: "Każdy jest pierdolnięty na swój sposób". 

Za tym wszystkim kryje się zaniżone poczucie własnej wartości, brak wiary w siebie i brak samoakceptacji. Dziś popularnie zwane BÓLEM DUPY. To stąd bierze się fala zazdrości i zawiści. Dalej jest podłość, wredność, hipokryzja, dwulicowość. 0 samoświadomości dlaczego tak jest. 

Niestety ale wymówka w stylu: "Jestem taka/taki bo mnie rodzice skrzywdzili", jest wymówką z dupy. W taki sposób mogą usprawiedliwiać się Dzieci, w momencie gdy dana krzywda ma miejsce. Ale będąc już dorosłym, niekoniecznie dojrzałym emocjonalnie, to usprawiedliwienie w niczym nie pomoże. Partner czy partnerka nie musi marnować życia u boku kogoś, kto jest nieudolny we współżyciu. Tak jak pracodawca, tym bardziej nie musi się roztkliwiać nad taką osobą.

Nic nie jest w stanie usprawiedliwić osób uzależnionych. Uzależnienie to choroba śmiertelna. Każdy alkoholik jest chory, tak jak narkoman, seksoholik, hazardzista czy uzależniony od gier komputerowych. 

Wiedziałam, że minione Święto Zmarłych będzie dla mnie wyjątkowe. Pierwszy raz w tym dniu stanęłam nad grobem własnego Ojca. Jego życiorys i śmierć odcisnęła na mnie ogromne piętno. Najtrudniejsza jest ta najprostsza myśl, o tym jak stoczyła się tak bliska mi osoba. Fakt odsunięcia się na wiele lat od rodzica nie umniejsza tego, że rodzic to rodzic. To Jego imię widnieje na frontowej stronie dowodu osobistego. To o nim myślałam każdego dnia, gdy nie było go ze mną.

Teraz po tych kilku dniach, gdy już przetrawiłam falę myśli i emocji, wiem jedno: NIE MA usprawiedliwień dla bycia podłym dorosłym. Nie istnieje żadne usprawiedliwienie dla rodzica który krzywdzi własne dzieci, tylko dlatego, że sam był krzywdzony. 
Mój Ojciec nie musiał być alkoholikiem, nie musiał nas krzywdzić. Jego trudne dzieciństwo, wcale nie musiało być powodem do wyżywania się na nas. Mógł żyć inaczej, nikt nie zabrania być lepszym...

Prawda jest taka, że każdy kto dźwiga ze sobą bagaż trudnego dzieciństwa, powinien dla dobra swoich bliskich, stawić czoła demonom przeszłości. Wyjść na przeciw złemu rodzicowi i powiedzieć wprost: "nie będę taka/taki jak ty".

Dla mnie problem to motor do działania, wyzwanie któremu stawiam czoła. Nie znoszę zmagać się z ciężarami na psychice. Życie jest zbyt krótkie i piękne, by marnować je na babranie się w przeszłości. Zamykanie się w skorupie nic nie da.


 PODPIS

5 komentarzy:

  1. Zgadzam sie w 100% ale wydaje mi sie ze ogromnym problemem osob ktore mialy ciezkie dziecinstwo i to bie tylko przez zycie z rodzicem uzalezniommym od czegos ale tez takim ktory mial wygorowane wobec nas ambicje. Ciagle krytykowal, porowbywal do innych jest to ze takie dzieci tych osob same nie wiedza jak maja zyc w doroslym zyciu, ogladaja supernianki bo nie chca traktowac swoich dzieci tak jak same byly traktowane i nie wiedza jak reagowac w danej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czym różni się DDD (Dorosłe Dziecko z Rodziny Dysfunkcyjnej) od DDA (Dorosłego Dziecka Alkoholików)? Okazuje się, że są osoby, które w dzieciństwie doświadczyły innych dysfunkcji niż te wynikające z alkoholizmu rodzica. „Przemoc psychiczna lub fizyczna, nadużycia seksualne, brak wystarczającej opieki lub nadopiekuńczość, niestawianie dziecku żadnych granic albo poddawanie go surowej dyscyplinie, choroba lub śmierć w rodzinie, rozwód rodziców”

      źródło: http://kobieta.onet.pl/zdrowie/dorosle-dziewczynki-z-rodzin-dysfunkcyjnych/b395e

      To jest potwierdzenie Twoich powyższych słów i ja również doskonale o tym wiem.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Trudno jest powiedzieć "nie będę takim jak ty" . Błedy rodziców niestety powielamy. To w jakiej rodzinie wyroslismy, jakie mieliśmy wzorce bardzo rzutuje na nasza przyszłość. Pewne rzeczy powtarzamy, robiąc je mechanicznie, nieswiadomie. Aby tego nie robić, trzeba "uporać się" z dzieciństwem i przepracować złe momenty. Inaczej niestety nasze emocje zatrzymują się na etapie dziecka i potem problemy w życiu dorosłym..... Nad tym da się pracowac, ale trzeba chcieć i czasem skorzystac z rady fachowców. Pewnych rzeczy, które działy się kiedyś nie zmienisz a żal i gorycz będa je potęgowały i tak naprawdę nie będziesz szczęsliwa jesli sie z nimi nie uporasz. "przebaczanie" też jest bardzo ważne, aby móc odciąc sie od tego cobylo i iśc na przód. Sa to mechanizmy siędzące głeboko w nas i niestety samemu trudno się z nimi uporać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym wszystkim co napisałaś wiem bardzo dobrze.
      Zapraszam do zakładki "DDA", tam jest wiele postów na ten temat.

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń