wtorek, 25 listopada 2014

Poranki ze śniadaniem, herbatą i dobrą muzyką w tle.

"Nazywam się niebo, mam wszytko co trzeba
To ja jestem Księżyc i Słońce
Choć usta masz miękkie I ciało gorące
Zasypiasz a ja dalej biegnę..."


W mojej codzienności są pewne, stałe elementy.
Bardzo lubię celebrować najprostsze czynności.
 Mam swoje rytuały, które sama wypracowałam i umilają zwykłą i nie łatwą rzeczywistość.
Codziennie rano słucham radiowej Trójki.
Zarówno w domu jak i w aucie.
To właśnie w Trójce usłyszałam dziś, po raz pierwszy powyższy utwór Natalii Przybysz :)

Kolejnym rytuałem jest śniadanie - niezależnie od tego czy jadę do pracy na 7:30, czy później.
Mam małego jobla na punkcie śniadań ;)
Nieważne czy mam aż 5 minut na przygotowanie lub dłużej.

Tosty z chleba na zakwasie, z serem żółtym, ogórkiem konserwowym i papryką.

Jajka sadzone na tostach z szynką.
Mini sałatka z rukolą, awokado, ogórkiem konserwowym, papryką i oliwą z oliwek


Ponura i zimna, późna jesień to także czas parzenia herbat.
Ostatnio hitem są u mnie herbaty Green Hills z Biedronki.
Na prawdę rozgrzewają :D


Pobudzająca zielona o poranku...


Rozgrzewająca po południu...


Nie samą owsianką i kawą żyję

 PODPIS

1 komentarz:

  1. Marzę o zjedzeniu śniadania rano, przed wyjściem do pracy... Niestety oznaczałoby to dla mnie śniadania o 5 rano... a to przecież środek nocy! ;)

    OdpowiedzUsuń