czwartek, 4 grudnia 2014

Doskonała.

Pójście do pracy w szkole, wśród dzieci zafundowało mi kolejną porcję dystansu.
Dystansu do mojego macierzyństwa.
Po ciężkim dniu jak dzisiejszym, pędzę do mojego Dziecka jak na skrzydłach...

Są wśród Was czytelnicy, którzy doskonale pamiętają moje wpisy przepełnione frustracją. Im dłużej pracuje tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie dla mnie macierzyństwo w czterech ścianach. Nie jestem w stanie koncentrować się na jednej czynności, ani tym bardziej, skupiać pełną uwagę jednemu Dziecku. To wynika z mojej natury i wrodzonego ADHD. 

Przebywając na co dzień non stop z Leną, miewałam jej zwyczajnie dość. W byciu Matką to jest dla mnie najtrudniejsze. Przebywanie z małym człowiekiem non stop. Każdy człowiek może być męczący dla drugiej osoby, tak samo Dziecko. Dziś gdy głaskałam dłoń mojej usypiającej Córeczki, myślałam o tych wielu złych, niepotrzebnych momentach, które nie powinny nigdy się wydarzyć. Nie wiem w jakim stopniu skrzywdziłam moją, niczego świadomą Córkę, w momencie gdy macierzyństwo mnie przerastało, a ja w bezsilności wyłam i chodziłam po ścianach.

Dzieci są odzwierciedleniem swoich rodziców i domów w jakich przebywają. Jest mi niezmiernie miło, gdy słyszę od Pań z przedszkola, że Lena radzi sobie doskonale. Zdumiewa mnie to niezwykle, tym bardziej że w domu potrafi dać nam popalić. Gdzieś tam z tyłu, wiem że moja praca z Leną nie idzie na marne... 

Tak samo odnoszę to do dzieci z którymi przebywam w pracy. Każdy jest inny i przejawia różne zachowania. Zarówno te dobre jak i negatywne świadczą o rodzicach... My jako nauczyciele i wychowawcy wiemy, o wielu sytuacjach w domach naszych podopiecznych, to są dla nas ważne informacje, które wskazują sposób, w jaki mamy współpracować z danym dzieckiem. Czasem specyfika danego dziecka odzwierciedla specyfikę rodzica i sposób w jaki należy zwracać się do rodzica. Niestety jest mnóstwo rodziców, którzy nie dopuszczają do siebie negatywnych zachowań swoich dzieci i zacięcie bronią ich, zamiast stawić czoła problemowi i spróbować go rozwiązać... 

Na tle mojej pracy z dziećmi, zmieniło się postrzeganie mnie jako matki-rodzica oraz spojrzenie na moje własne dziecko. Lena jest dla mnie absolutnie doskonała. Doskonała sama w sobie, w swoim charakterze, sposobie bycia, w każdym zachowaniu. Dalej nie znoszę gdy się drze ale w tym darciu, też tkwi pewna doskonałość.
 PODPIS

6 komentarzy:

  1. Uważam podobnie - jeśli tylko mamy z kom/gdzie zostawić dzieci, praca daje zupełnie inną perspektywę - na życie, na rodzicielstwo, na świat:). Pozdrawiam (i zapraszam "do siebie")

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam!Chciałam Cię przestrzec przed firmą Nestle. Dzisiaj robiłam mleczko dla mojej królewny i chciałam jej dosypać kleiku ryżowego Nestle, to co zobaczyłam w paczce to szok!!!!!!!!!!.W paczce były mady!!!!!!!!!!. Jestem tak wściekła!!!!!!! Już nigdy nie kupię nic tej firmy!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nikomu przebywanie non stop z własnym dzieckiem nie służy. Po prostu dochodzi do zmęczenia materiału. Dlatego krótki "oddech" czyli chwila rozłąki są dobre.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tez mam takie chwile kiedy mam juz dosc wlasnegi dziecka i nue moge sie foczekac kuedy pójde do pracy zeby nabrać troche dystansu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To jednak prawda, że na matczyne frustracje najlepszy jest dystans. Ale było mi głupio kiedy cieszyłam się z powrotu do pracy zostawiając tym samym opiekę nad Luśką. A cieszyłam się naprawdę. Teraz jest trochę inaczej bo i Kudłata inna, ale też już tęsknię za pracą...

    OdpowiedzUsuń