sobota, 13 grudnia 2014

Hard work.

Za mną kilku dniowy, pracowniczy maraton.
Okres przedświąteczny, to czas wzmożonej pracy również w szkole.


Najtrudniej te kilka dni zniosła Lena. 2 dni z rzędu bez Mamy od rana do wieczora to już dramat. 2 dnia wracając do domu o 19:30, zastałam moje Dziecko z buzią w podkówce i ogromnym żalem w oczach. Ten smutek w Jej oczach, mam cały czas w mojej głowie. Minęła pełna godzina zanim zasnęła. A przede mną był jeszcze jeden taki długi dzień w pracy...

Udało mi się wytłumaczyć Córce co i jak z kolejnym dniem. Obiecałam, że kolejny spędzimy RAZEM. Mając to w swojej świadomości, Lena sama wytłumaczyła Tacie, że nie chce żadnych wyjazdów kolejnego dnia tylko ma być z Mamą. 

Ja także miałam dość. Z tęsknoty zaczęło mnie skręcać. Wracanie do domu, gdy już Dziecko jest w łóżku to dramat również dla samej Matki. I chociaż to było tylko kilka (!) takich dni, skłoniły mnie one do głębokich refleksji.

Posiadając Dziecko, nie mogłabym prowadzić trybu karierowiczki i pracować non stop od świtu do nocy. Trudno jest pogodzić pracę zawodową z wychowywaniem Dziecka. Cała nasza 3 to typy niezależne ale nie potrafiące bez siebie funkcjonować. Dobrze nam razem i dobrze każdemu we własnym świecie. Jednak potrzebujemy siebie nawzajem. Lena nie ma potrzeby wiszenia na mnie non stop, ale dla Niej najważniejsze jest mieć Matkę w zasięgu wzroku, na wyciągnięcie ręki. Świętym rytuałem jest przeczytanie przeze mnie bajki na dobranoc. Moje Dziecko, które chodzi spać o 19, czekała do 20:30 żebym przeczytała Jej bajkę przed snem. To jest dla NIEJ absolutnie ważne.

Niech nie dziwi więc fakt, że gdy dopadła nas sobota, to Lena nie chciała  mnie wypuścić z pościeli do 11:30. Weekend to dla nas czas rodzinny, NASZ czas. To dni luzu, bez spinki i pośpiechu.


 PODPIS

2 komentarze:

  1. Moi chłopcy, mimo że więksi (starszy to 7 latek) stęsknieni są za mamą baardzo, kiedy wraca później z pracy. Potrzebują mojej fizycznej obecności i chyba jeszcze długo będą potrzebowali :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem Cię. Mój synek także odreagowuje wieczorami mój powrót do pracy.

    OdpowiedzUsuń