czwartek, 18 grudnia 2014

Subiektywnie o otyłości.



Otyłość to choroba.
I jak każdą chorobę należy leczyć.
Ale zanim do niej dojdzie, warto stosować rozsądną profilaktykę.
  
Media trąbią dookoła, że otyłość to choroba cywilizacyjna i rozprzestrzenia się niczym plaga po całym świecie. Ponoć z roku na rok chorych przybywa… i wierzę w to, że tak jest. Podam prosty przykład: uczniowie szkół. O najważniejszych faktach z plagą otyłości możecie przeczytać tutaj

Swoją edukację szkolną zaczęłam 20 lat temu. I chociaż wspomnienia są coraz dalsze, to wiele momentów wciąż pamiętam. Pamiętam również to, że grube dzieci (tak grube, bo takiego określenia używały i używają wciąż Dzieci) nie wpisywały się w codzienną normę. Ówczesna statystyka to średnio 1 Dziecko z nadwagą w klasie lub jedno wśród 2 klas rówieśniczych. Powiedzmy, że na jeden rocznik gdzie było 5 klas, dzieciaków z nadwagą było 2-3. A teraz?

Ja jestem przerażona. Najpierw zderzenie z rzeczywistością przeżyłam rok temu, odbywając praktyki w szkołach. Teraz, gdy pracuję w szkole podstawowej, wciąż jestem przerażona… A wszystko ma swoje źródło w nas rodzicach, w domach Dzieci. Jeśli nie wpoimy Dzieciom odpowiednich nawyków, będą ulegać presji otoczenia i żywić się śmieciowym żarciem.

Jako Matka, której zależy na zdrowiu własnym i moich bliskich, uczę swoje Dziecko zdrowego podejścia do żywienia. Dumna jestem z tego, że w moim domu nie ma śmieciowego żarcia, słodyczy nie kupujemy a Lena potrafi sama dokonywać, właściwych wyborów w sklepie. Nie upadłam na głowę, nie jestem radykalna, pozwalam jeść Dziecku słodycze, ale wszystko jest pod kontrolą i w minimalnych ilościach.

W szkole również tłumaczę Dzieciom, zasady zdrowego żywienia. Dlatego na własną odpowiedzialność wprowadziłam zakaz spożywania śmieciowego jedzenia podczas moich zajęć w świetlicy. Dzieci nie wyciągają i nie mogą kupować w sklepiku chipsów czy lizaków, gdy są pod moją opieką. Jeśli Dzieci chodzą na obiady, pilnuję by przed wyjściem na stołówkę nie jadły niczego innego, to stanowi szansę na to, że więcej zjedzą zupy. Ciekawym jest fakt, że Ministerstwo Zdrowia poczuwa się do profilaktyki otyłości.

Zdaję sobie sprawę z tego, że świata nie zbawię. Mimo tego, że czytam dzieciom skład batoników które jedzą, one i tak po nie sięgają. Wszystko jest kwestią odpowiednich nawyków. Wtedy Dzieci świadomie dokonują wyborów.

Fakt, że otyłość nigdy mnie nie dotknęła, nie zmienia tego, że nie mogę powiedzieć wprost, że jest to choroba. Jak każdy człowiek, też mogłam się roztyć będąc w ciąży czy po operacji usunięcia ¾ gruczołu tarczycy. Był też czas, że leczyłam się sterydami ze względu na obniżoną wydolność płuc i nasiloną alergię na pyłki. Mimo tych i wielu innych problemów ze zdrowiem, nie roztyłam się. Problemy hormonalne? Niedoczynność tarczycy? Naprawdę przeszłam wiele. Moja waga zmieniała się ale nigdy nie przekroczyła granicy otyłości…

Nigdy też nie traktowałam jedzenia jako nagrody. Mogę żyć bez słodyczy i tego uczę moje Dziecko. Przyjemność w życiu, nie musi się kojarzyć z ucztą dla podniebienia i kubków smakowych.

Otyłość to choroba, granica między nadwagą a otyłością wcale nie jest taka odległa. Jednym ze sposobów leczenia otyłości jest umieszczenie balonu w żołądku.
 Można mówić o akceptacji i tolerancji osób otyłych. Jednak otyłość, to widoczna gołym okiem choroba ciała i wielokrotnie choroba duszy. Podłoże bywa ukryte głęboko w podświadomości z okresu dzieciństwa…

Wiem jak trudno jest zmienić nawyki żywieniowe, jak ciężko zmotywować się do aktywności fizycznej. Wiem też jak ciężką walkę toczą ze sobą osoby z nadwagą i otyłością. Nie każdemu udaje się przejść spektakularną metamorfozę i zrzucić 20-30kg nadwagi. Ta ciężka praca wymaga ogromnej ilości wysiłku i determinacji.


 PODPIS

2 komentarze:

  1. Ano nie każdemu...niestety.

    OdpowiedzUsuń
  2. Otyłość to już chyba przywilej naszej cywilizacji niestety :-p.

    OdpowiedzUsuń