niedziela, 18 stycznia 2015

I semestr za mną.

Minione dni to próba sił dla moich nerwów.
Takiego ścisku żołądka nie miałam od dawna.
Najtrudniej było w czwartek.

A wszystko przez marną komunikację. Szkoła to wyjątkowo specyficzne miejsce pracy. A ja przejechałam się na własnej naiwności. Zdawało mi się, że jest nieźle a na koniec I semestru zostałam marnie podsumowana. Całe szczęście, że nie daję się zwariować i mimo wszystko nie stawiam pracy jako mój życiowy priorytet. Nie mam problemu z refleksją i wyciągnięciem wniosków. Tak na prawdę dopiero teraz dowiedziałam się co mam robić. Jakoś tak wyszło, że do tej pory nikt mnie nie oświecił a ja nie doznałam cudownego oświecenia. 

W przetrwaniu pozwoliła mi wyobraźnia. W momentach gdy ktoś wbijał mi szpilkę ja oczami wyobraźni dawałam tej osobie "piąchę w ryj". To działało na mnie kojąco ;) Przez te dni nie wydarłam się na dzieci w szkole ani na moje własne. 

W całym stresie zeżarłam paczkę chipsów ale to jedyny grzech jaki popełniłam. Najważniejsze że nikomu nie zrobiłam krzywdy.

Przede mną 2 tygodnie wolnego.  To chwila na reset psychiczny i wyciągnięcie wniosków do pracy w II semestrze.  Najważniejsze to liczyć na siebie!

Tymczasem walczymy z infekcją wirusową u Lenki. Przed nami pierwszy teatrzyk w kinie i diagnoza w kierunku zaburzeń integracji sensorycznej. A ja chcę ruszyć z miejsca z aktywnością fizyczną,  bo zaczynam "chodzić" po ścianach. 

 PODPIS

3 komentarze:

  1. a to sie porobiło:-((( jezeli do tej pory słyszałas ze robisz wszystko ok a tu nagle zonk to albo jakis znajomy królika ma ochote wskoczyc na twoje miejsce albo skutecznie ktos ci tyłek obrabia (w sensie negatywnym) u decyzyjnych osób.
    zycze odpoczynku i samych szczerych osób w otoczeniu:-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam! Błam belfrem 35lat.Masz rację jest to specyficzny zawód..Często dostaje się kopniaka , ale wyciągaj wniski i rób swoje., a będzie dobrze. Życzę powodzenia!!!!!!! i odpoczynku.Jeśli chcesz pogadać ze "starszą koleżanka "po fachu to podaj swój adres.Ja nie prowadzę bloga, ale z wielką uwagą czytam Twojego. Maria z Konina

    OdpowiedzUsuń