środa, 21 stycznia 2015

I tak minął nam dzień...

Ferie spędzamy razem z Lenką.
Ja na wolnym, Lena na chorobowym.
Detoks od pracy i detoks od przedszkola.
Ostatni tydzień to nerwy.
W mojej pracy mam osobę, która wyjątkowo dba o to bym stale chodziła na wkurwie.
Ale taka moje domena chyba, że zawsze gdzieś trafię na kogoś, kto wyjątkowo mnie "kocha", skutecznie utrudniając wszystko co tylko możliwe do ogarnięcia.
Lenka ma zmiany w oskrzelach.
Najpierw była chrypka, inhalacje potem katar i kaszel.
W piątek wizyta i dalsze inhalacje, do wczoraj 0 poprawy więc kolejna wizyta w przychodni.
I mamy początek zmian w oskrzelach.
Po 1,5 roku przerwy antybiotyk:


Moje Dziecko jest wyjątkowo uradowane nowymi "witaminkami'.
Bardzo jej smakują i sama ochoczo po nie sięga... ;)

Po wczorajszej wizycie u terapeutki SI od razu zabrałam się do "roboty".
Pani poleciła nam zabawki edukacyjne i dorwałam jedną w Pepco:

Zabawa polega na układaniu historyjek obrazkowych, każda składa się z 6 kart, które należy ułożyć w odpowiedniej kolejności oraz omówić je.
Polski produkt, bardzo dobrej jakości i w świetnej cenie: 19,99zł.
W opakowaniu jest aż 8 zupełnie różnych historyjek.
Układałyśmy je 2 razy :)

Poza tym Lena cierpi na deficyt przedszkola.
Na szczęście mamy pozwolenie na krótkie wyjścia z domu, więc udałyśmy się autem do biedronki po zakupy.
Tam dorwałyśmy ostatnie i jedyne "wesołe zadania 2 latka".
Po powrocie zrobiłyśmy mały spacerek dookoła działki. Takie 10 minut świeżego powietrza jako naturalna forma inhalacji. 
Lenka jak dorwała zeszyt zadań w swoje ręce to siedziała bitą ponad 1h  i wykonywała zadania.
Z moją małą pomocą przy poleceniach...


Po zadaniach zafundowałam Dziecku skakanie na piłce rehabilitacyjnej - pomogło w odprężeniu, po tak dużym skupieniu.

A ja po tych wszystkich nerwach, mimo rewolucji w planach i chwilowego uziemienia - staram się wrócić na dobre tory.
Gdy udało mi się wszystko ogarnąć w końcu (!) zebrałam się za porządny wycisk.
40 minut gibania się z taśmą doprowadziło do drżenia rąk i nóg :)

I kiedy już wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku...
dostałam telefon i zostałam wkurwiona na maksa.
Ot życie.








 PODPIS

6 komentarzy:

  1. żono napisz co s wiecej o tej terapii SI.mojemu dziecku tez by sie przydała a zupełnie nie wiem jak sie do tego zabrac. (na zadupiu mieszkam) czy trzeba skierowanie czy te zajecia sa moze płatne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będę pisać więcej.
      My chodzimy prywatnie ale oprócz terapii potrzebna jest współpraca w domu jak na razie szukam informacji w internecie.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Witam !Tę osobę , która Cię wk.............(babci nie wypada przeklinać) olej ciepłym moczem i nie daj sie prowokowac, bo co możesz na głupiego nie ma rady Ty jesteś silną Kobietą, więc dasz radę.Niestety 'wyścig szczurów ' dopada wszystkich.Serdecznie pozdrawiam a Lenkę całuję po bancinemu.Maria z Konina

      Usuń
    3. Mario czekam na list niezlazona@wp.pl

      :)

      Usuń
  2. Po Diuracefie moja Tosia miała mega uczulenie..

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie, że mimo wszystko nie zapominasz, aby o siebie dbać.

    OdpowiedzUsuń