niedziela, 25 stycznia 2015

Randka z mężem.

Ona: "Przez cały wieczór nie powiedziałeś mi nic miłego, a jak wyszliśmy na zewnątrz to od razu wziąłeś papierosa w zęby, gdzie romantyzm?"
On: "Zabrałem Cię na kolację? Zawiozłem Dziecko do Dziadków?
To huk z romantyzmem!"
;)



Takie rzeczy nie zdarzają się w naszym małżeńskim życiu. Wczoraj nam minęło 11 lat odkąd się poznaliśmy. I właśnie w tą rocznicę po raz pierwszy w naszym wspólnym życiu, byliśmy na wspaniałej kolacji w restauracji. I to o godzinie 21! Gdzie była Lenka? Lena nocowała u babci ;)

Żyjemy w biegu. Mój mąż ma pracę, którą uwielbia ale to nie znaczy, że ma łatwo, lekko i przyjemnie. Pracuje ciężko i dom to dla mojego męża twierdza i miejsce gdzie nabiera sił i dystansuje się od pracy. Aktualnie dom jest w trakcie budowy a my mieszkamy w maleńkiej chałupce... Dziś gdy nie musieliśmy zrywać się o 6 rano, po śniadaniu poszliśmy na budowę by omówić kilka kwestii. Teraz to już same przyjemne decyzje: kolor ścian czy podłogi...



W tym roku minie 5 rocznica naszego ślubu. To również 5 lat od momentu gdy zaczęliśmy starania o budowę domu. Ten czas był bardzo intensywny. Niezliczone ilości kłótni i afer, gdy zamiast przeprowadzki pod nasze nogi lądowały kolejne kłody. Wspólne przezwyciężanie problemów to próba sił dla związku. Mieszkanie po prostu się kupuje a budowa od podstaw, to trudny egzamin dojrzałości dla związku. Oszczędza się na wszystkim, na czele z wychodzeniem z domu.

Przez te 5 lat na okrągło słyszę, że "nie ma na to pieniędzy". Budowa to skarbonka, dla której ciągle mało. A w tej kwestii jesteśmy zdani na siebie samych. Na wyjście do kina we dwoje czekałam ponad 4 lata! Jeśli wychodziłam na imprezę to zawsze sama. Szaleństwa zakupowe? Tylko to co potrzebne. Lubię żyć oszczędnie. Nie dla mnie życie ponad stan. Od zawsze musiałam liczyć się z wydawaniem pieniędzy i nie muszę oglądać każdej złotówki - to jest już mój nawyk.

Dlatego wczorajsze wyjście, chociaż nie do końca romantyczne, to przełom w naszym wspólnym życiu. Takie nasze małe święto.

Mąż wywiózł mnie do pięknego miejsca. Jedno z nielicznych, gdzie można bardzo dobrze zjeść i gdzie w sobotę jest otwarte do północy. Klimat jest niesamowity, wiejski trochę jak w domu, kameralny. Restauracja ze starej chaty, gdzie w środku są surowe ściany z bala oraz mchu... Więcej zdjęć i informacji tutaj



 PODPIS

6 komentarzy:

  1. Wszystkiego dobrego na kolejne 100 lat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Anno, musze Ci przy okazji za cos podziekowac.
      Za mobilizacje i to wspaniala!
      Od poczatku roku zaczelam biegac, cwiczyc tabate i brzuszki... Mija 25 dzien zman a moj power wydaje sie coraz to wiekszy. Miedzy innymi Ty mnie zmobilizowalas do dzialania....Twoje zeszloroczne posty. Wielkie dzieki!

      Usuń
    2. Ojej... Dziękuję ogromnie <3

      Usuń
  2. To super, że razem wyszliście. Czasem potrzebne jest takie podładowanie akumulatorów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielu jeszcze cudownych rocznic Wam życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, zbudujecie dom wszystko się ułoży. Czas się znajdzie, pieniążki też. WAŻNE że budujecie swoje gniazdko! A co do kolacji - wspaniale, że się rozerwaliście :) Piękne miejsce :)
    No i co? 1000lat w miodzie i malinach życzę! :)

    OdpowiedzUsuń