czwartek, 8 stycznia 2015

Sztuka wyboru

Wydaje się, że w obecnych czasach mamy szeroki wybór wszystkiego.
Niektórzy twierdzą, że jesteśmy bombardowani bodźcami...
inni, że od nadmiaru bodźców co niektórzy doznają małpiego rozumu.
I w życiu właśnie o to chodzi.
W życiu?
W wychowywaniu!
Chodzi o DOBRY WYBÓR!

Jesteśmy zależni od wyborów. My wybieramy i wybierają wszyscy inni. Jeśli wydaje nam się, że NIE mamy wyboru... to znaczy, że ten wybór dokonuje ktoś inny, za nas. 
 
Jeśli decydujemy się na współżycie seksualne bez zabezpieczeń, to dokonujemy wyboru. Konsekwencją tego wyboru może być ciąża i Dziecko. Jeszcze w ciąży dokonujemy kolejnych wyborów takich jak lekarz prowadzący, miejsce porodu czy kompletowanie wyprawki. Bywa też tak, że wybieramy nieświadomie. Na przykład w kwestii doboru partnera jako rodzica swojego Dziecka - wszak bywa z tym różnie. Tak czy owak, pojawienie się Dziecka sprowadza nas na drogę, gdzie wybór oznacza milion dylematów. Począwszy od decyzji o sposobie karmienia Dziecka po metody wychowawcze.

A o co chodzi w procesie wychowywania? Ano o to, by nasze Dzieci w późniejszym, przyszłym życiu, potrafiły dokonać właściwych wyborów. Ot i koło się zamyka.
 
W tym wszystkim tkwi jeden ważny szczegół... ODPOWIEDZIALNOŚĆ za dokonane wybory! W obecnych czasach mamy modę, na unikanie odpowiedzialności. Powszechne jest przerzucanie odpowiedzialności z siebie na inne osoby. Ten proces to mijanie się z prawdą. Ludzie wstydzą się swoich wyborów i olewają odpowiedzialność. Odpowiedzialność to KONSEKWENCJA dokonanych wyborów.

Konsekwencja to temat tabu w temacie wychowawczym. Czy współcześni rodzice zdają sobie sprawę z konsekwencji swoich metod wychowawczych? Obserwuję tą nowoczesną erę tabletomanii i gier komputerowych, która robi Dzieciom pranie mózgu. 

Można tłumaczyć się dobrymi intencjami. Szkoda, że pod nimi kryje się własna wygoda.

Czy bywam wygodna? Oczywiście. Ale jako Matka stawiam sobie wysoko poprzeczkę i wkurwiają mnie drogi na skróty. Nie znoszę półśrodków chociaż do ideału mi daleko. Natomiast bez przerwy zastanawiam się jaki rachunek zapłacę jako matka za 5, 10 czy 20 lat.



 PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz