sobota, 21 lutego 2015

Abstrakcja

Kiedyś ich nie było.
Byłam ja, tylko ja i samotność.
Zupełnie przypadkiem, przypomniałam sobie o tym...

W pracy nie dowierzają na wieść o tym, że jestem matką. Nie dowierzają na wieść, że jestem matką TAK dużego Dziecka. I tak jest wszędzie. Czasem gdzieś wychodzę, spotykam ludzi i nikt nie wierzy. Nie wierzą, że mam niemal 28 lat, męża i Dziecko. Bo nie wyglądam, bo nie zachowuje się jak typowa mężatka i matka, bo matki i mężatki siedzą w domach i się kiszą. 

To był przełom w moim życiu. Moment, gdy wyszłam z mojej twierdzy do ludzi. Tak jakbym narodziła się na nowo i wszystkie relacje z ludźmi rozpoczęła od początku. Przecięłam pępowinę z Dzieckiem, mężem i chałupą. Nigdy nie zapomnę tego uczucia pustki przez pierwsze tygodnie, gdy Lena rozpoczęła przygodę z przedszkolem. Teraz, po kilku miesiącach nowa rzeczywistość stała się codziennością. W pewnym sensie zyskałam nową niezależność...

Zaczęłam też więcej czasu spędzać SAMA. Do pracy jadę SAMA, to czas gdy mogę podkręcić muzykę na full i drzeć się do woli. Po mieście chodzę SAMA i robię zakupy. Przed pracą jestem SAMA w chałupie i sprzątam SAMA. Obiad gotuję SAMA itd... Tych chwil jest po prostu więcej i w tych chwilach wracają wspomnienia z przed ery własnej rodziny... Gdy nie było Leny, nie było M. 

Dopiero teraz sobie przypominam, że przecież stan obecny nie trwa od zawsze i kiedyś było inaczej. Było pusto i samotnie. Pamiętam tęsknotę za tym, co mam teraz. Nie marzyłam o własnej rodzinie ale marzyłam o miłości, cieple, akceptacji, spokoju. Nie byłam szczęśliwa... W chwili obecnej moim największym źródłem szczęścia jest ta mała Cholera, która jest pełna wszelkich emocji! Nie marzyłam o mężu i legalizacji związku, marzyłam o Niej.

Zdałam sobie sprawę też z tego, że zupełnie nieświadomie przeszłam pewien proces. Bunt o którym pisałam  4 lata temu ulotnił się... niepostrzeżenie.

Pamiętam też coś, co w tej chwili jest mi zupełnie obce... NUDĘ. Widzieliście kiedykolwiek znudzoną Matkę? Nie znam takiej.

Ten stan z przed powraca w moich snach. Tam bywam SAMA z tymi samymi emocjami...


 PODPIS

2 komentarze:

  1. Jak nostalgicznie!serdecznie pozdrawiam Lenkę całuję po babcinemu Maria z Konina

    OdpowiedzUsuń