czwartek, 26 lutego 2015

Cała Ona

Nie chce wracać do przedszkola.
Gdy wspominam o przedszkolu, Lena:
"yhy yhy, nie mogę iść do psećkola, mam chlypkę i jestem chola"


1500 razy w ciągu dnia podchodzi do mnie i w locie woła: "tuli tuli Mama". Rano przez godzinę potrafi mnie trzymać w łóżku. Nie pozwala odejść, wyjść, nic. Zaraz jest lament i głośny sprzeciw. 

Odkąd wiem o zaburzeniach integracji sensorycznej, jest mi znacznie łatwiej. Nam wszystkim jest łatwiej. Lepiej rozumiem, nie tracę cierpliwości tak szybko jak dawniej, nie wybucham... Nie ogarnia mnie bezsilność i wreszcie: nie zadręczam się. Po prostu WIEM co Jej jest, dlaczego i skąd. 

"Maaaamulku, to ja ciululka Twooojaaa Leeenulkaaa" - tak śpiewa Lena codziennie.

- "Lenusiu a czego najbardziej potrzebują wszystkie dzieci i Ty razem z nimi?" - Pytam.
- "Miłości Mamusiu"

Nauczyłam Ją. Bo Lena nie chciała bliskości, wzbraniała się więc tłumaczyłam, że wszyscy potrzebują miłości i Lenka też.

Rano leżymy w łóżku. Ja jeszcze kradnę ostatnie minuty w półśnie. Lena sprawdza co chwilę, więc otwieram na zmianę jedno oko. Po czym rzuca się na mnie i całą sobą przytula tak jakby mnie nie widziała 100 lat. 
- "Lenusiu, Mama wstanie robić śniadanko."
- "Mamusiuu nie idź jesce, polez ze mną."
   "A popises mi litelki na pleckach? 
   Podlap mnie jesce."
- "Pójdziemy dziś na spacerek Kochanie?"
- "Nie! nie chcę iść na spacel, nie ubiole się."
   "Mogę Twojej helbatki? A mas kawkę? Mamusiu pomiesam Ci i zjem pianke."
-  "Lenusiu co chcesz zjeść? Zaczynasz się złościć a to znaczy, że jesteś głodna.
- Nie! Nie jestem głodna, nie chce jeść! Nie będę jadła!
- Zrobię Ci kanapkę, chcesz z dżemem czy salami?
- Nie! Nie będę jeść!
(zrobiłam kanapkę, zjadła całą)
- A wies byłam baldzo głodna.
- Wiem Kochanie."

- "Chodź Lenulku uczeszemy włoski.
- Nie! Nie luuubie ciesiania! 
- Kochanie musimy rozczesać kołtunki.
- Nie! Nie luuubie ciesiania!
- Włączę Ci bajkę na chwilkę.
- Dobla.
- A może zrobimy kucyczki? Jednego? Warkoczyki?
- Nie! Nie luuubie gumecek!"
- "Mama a dzisiaj będą lekazyki?
- Będą.
- A kiedy będzie Tatuś?
- Jak zaczną się lekarzyki.
- Wiecolem? Jak będzie się lobić ciemno?
- Tak."

Ona jest dla mnie wszystkim. Uwielbiam Jej zapach, uśmiech, każdy krok, gest... Ona sprawczyni największej rewolucji w moim życiu. Ona, która potrafiła zmienić we mnie to, czego nikomu się nie udało. Dla Niej jestem w stanie zrobić więcej niż mogłoby się wydawać.






 PODPIS

5 komentarzy:

  1. Piekne i wzruszajace wyznanie.
    Dzieci nas zmieniaja, to prawda...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci to prawdziwa rewolucja w naszym życiu. Zmieniają nas na lepsze i robią to nawet o tym nie wiedząc.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak patrzę na moje dziecko to też myślę, że jest całym moim sensem... :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Całuję Lenkę po babcinemu!A wspaniałych Rodzicó serdecznie pozdrawiam Maria z Konina

    OdpowiedzUsuń
  5. A zdjęcie wspaniałe.Lenka jest podobna do Ciebie Aniu! Maria z Konina

    OdpowiedzUsuń