niedziela, 22 lutego 2015

Migawki weekendowe.

Powrót do zdrowia jeszcze trwa.
Ale powoli zaczynamy wychodzić na zewnątrz.
Przed nami wzmacnianie...





Grunt, że Lenki kuchnia doczekała się kranu! Tutaj możecie ją zobaczyć. Na kran czekaliśmy, bo dziadek musiał go odszukać w czeluściach starych rzeczy. Lubię wykorzystywać stare przedmioty, chociaż gorzej u mnie ze zbieraniem... wolę wyrzucać ;) Reakcja Leny?

"Jesce mi tylko wody blakuje!" :D



 
 A ja... zrealizowałam tygodniowy plan treningowy i zakończyłam weekend biegową 5! Moje pierwsze 5km od października :D  Dla przypomnienia właśnie realizuję swój, własny plan treningowy który opracowałam wg własnych potrzeb. 3 treningi tygodniowo: trening z taśmą vel gumą na początku tygodnia, trening na piłce gimnastycznej z obciążeniem w środku tygodnia i weekend zakończony bieganiem. Ostatnie tygodnie minęły pod znakiem chorób ale teraz udało mi się wystartować. Domowe treningi nie idą w las. Te 5 km, po tak długiej przerwie to zasługa wzmocnienia ciała dzięki gibaniu w domu. Nie samym bieganiem człowiek żyje!


A po bieganiu mała uczta... ;) Uwielbiam połączenie szpinaku z burakami. Szpinak z patelni na maśle klarowanym, buraczki ze słoika, szczypta soli, pieprzu i czosnku granulowanego + kiełki. Chuda, świeża i pyszna kiełbasa, musztarda kremska i chlebek na zakwasie, upieczony przez moją Mamę ;)
 
 
Boję się puścić Lenę do przedszkola. Antybiotyk wykańczamy ale jutrzejszy, nowy tydzień będzie jeszcze bez przedszkola. Na wzmocnienie podajemy bioaron C i rutinaceę. Dzisiejszy dzień był z serii trudniejszych...

 PODPIS

2 komentarze:

  1. Najważniejsze, że córka już zdrowsza. A Tobie gratuluję samozaparcia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Ty to robisz , że potrafisz się zmotywować???

    OdpowiedzUsuń