poniedziałek, 9 marca 2015

A miało być

Zazwyczaj gdy coś się wali, myślimy:
"A miało być dobrze/lepiej/pięknie"
A nie jest.






Z nerwicą to jest tak, że raz jest a potem może nie rzucać się w oczy. Bywają lepsze dni, jakby jej nie było. Ale najmniejszy stres potęguję wszystkie objawy. Niezależnie od sytuacji i momentu życiowego w którym jesteśmy. W końcu zaczęłam myśleć inaczej, całościowo, globalnie... Ta małpa bywała u mnie w wielu chwilach. Przychodzi niepostrzeżenie tak, że gdy się rozkręca nie wiadomo skąd przybyła.

Lena znowu ma jazdy z histerią. Mi już ręce opadają i tak na prawdę to jestem załamana. Po ostatniej akcji byłyśmy u lekarza rodzinnego, rozmawiałam z naszą terapeutką SI. I niestety niepokój rozgościł się, nieproszony na dobre. 
 
Było dobrze, bardzo dobrze ale ostatnie dni to koszmar. Wrzask, ryk, bunt wszystko na NIE, łącznie z myciem, ubieraniem. Do tego doszła awersja na przedszkole. W przedszkolu też się buntuję. A ja jestem bliska obłędu. Dosłownie Lena tymi zachowaniami dobija mnie i wykańcza. Nie wiem, kurwa nie robimy niczego źle, nie ma u nas patologii, nie kłócimy się przy niej... czasem czepiamy ale to nie powód do takich histerii kurwa!!! Ja też zaczynam się buntować, przez to wszystko nie mogę na nią patrzeć. Przeżywam wewnętrzną porażkę.

Dziś odkopałam film "Volver". Od 8 lat oglądam ten film o tej samej porze roku co przypada na początek marca. Taki początek wiosny... 




 PODPIS

2 komentarze:

  1. Czasem każdy ma jakiś kryzys ..........

    OdpowiedzUsuń
  2. Może wizyta u psychologa zajmującego się terapią behawioralną? U moich znajomych pomogło, tyle że dziecko jeszcze miało zaburzenia mowy

    OdpowiedzUsuń