wtorek, 3 marca 2015

Konsekwencja


Ostatnio byłam na szkoleniu dla nauczycieli.
Wykład był o aspektach prawnych, które przekładają się, na życie codzienne.
Słuchałam z perspektywy początkującego nauczyciela... i rodzica!

 

Jako Matka stoję po obydwu stronach barykady. Z jednej strony jestem nauczycielem a z drugiej rodzicem. Obserwuję swoje miejsce pracy i inne szkoły z perspektywy obydwu stron. Poznawszy szkołę od podszewki moje obawy jako rodzic wcale nie maleją. 

Bywają sytuacje gdy rozmawiam z rodzicami jako nauczyciel, a bywają takie gdzie rozmawiam jako rodzic. Zawsze kieruję się dobrem uczniów, podjęcie dialogu z rodzicami to klucz do współpracy przy dzieciach sprawiających problemy (nie lubię tego typu określeń). 

Na tym szkoleniu usłyszałam mnóstwo ważnych informacji ale najważniejszą jest ta o konsekwencji. Dobitnie nam powiedziano, że aby osiągnąć sukces w naszym zawodzie MUSIMY być KONSEKWENTNI. 

Trudno jest być konsekwentnym rodzicem, gdyż serce mięknie przy naszych pociechach. Bycie konsekwentnym rodzicem nie jest jednoznaczne z byciem surowym, chłodnym i bezwzględnym! Czy konsekwentny rodzic jest mniej czuły? Wcale nie. Ustalając zasady należy ich przestrzegać i tego uczymy nasze dzieci. Potem jest łatwiej, gdy Dziecko wkracza w mury przedszkola czy szkoły gdzie obowiązują zasady, regulaminy i prawa - które należy przestrzegać. Dziecku łatwiej wkroczyć w proces socjalizacji.

Konsekwentny nauczyciel nie musi być zimny, oschły i podły. Wystarczy, że doceni najmniejsze umiejętności ucznia i nie będzie stronił od pochwały KAŻDEGO ucznia. 

Konsekwencja leży wszędzie tam, gdzie obowiązują zasady. Każdy nauczyciel ma swój system i metody pracy... jak to bywa w praniu, chyba wiemy wszyscy. W każdym razie cały sekret w nieudolności nauczyciela tkwi wszędzie tam, gdzie brakuje konsekwencji. I to nie chodzi tylko o konsekwencje względem uczniów, ale również samych siebie! Jak mamy dawać przykład, jak mamy stanowić dla ucznia autorytet jeśli nie potrafimy być konsekwentni wobec siebie samych? A szacunek? Nauczyciel oczekuje bezwzględnego szacunku wobec siebie. Jeśli chcę by uczniowie mnie szanowali to MUSZĘ być konsekwentna czy mi się to podoba czy nie. Wymagam od uczniów? Więc muszę wymagać od siebie. To działa w obydwie strony.

Za konsekwencją wcale nie musi stać jędzowatość, wredność, złośliwość. Można być uprzejmym, miłym, sympatycznym i... konsekwentnym. Nie dać sobie wejść na głowę... 

Jak to bywa u mnie? Nie po drodze mi do ideału. Na szczęście ideałów nie ma nigdzie ;) Bywam za ostra i bezwzględna, nieugięta i krzykliwa. Czasem poddaje się emocjom a emocje to żadni doradcy na dany moment. Popełniam błędy, jak każdy, wszędzie! Nie obrażam się gdy ktoś mi zwraca uwagę. Każdą krytykę przyjmuję na klatę. Czasem się oburzę, obrażę - na gorąco a potem i tak zastanawiam nad tym, co powinnam poprawić.
 PODPIS

1 komentarz:

  1. Niestety, bycie konsekwentnym wobec własnego dziecka nie jest prostym zadaniem :-P.

    OdpowiedzUsuń