poniedziałek, 30 marca 2015

O strachu znikąd.

Gdy znikąd pojawia się strach,
Gdy otula ramionami dookoła Twoje ciało,
Gdy chwilami rozrasta się do granic obłędu,
Gdy ciągnie za sobą niewytłumaczalną i nielogiczną panikę...
To nie jest normalne.
To tylko choroba o podłożu nerwowym.
Nerwica lękowa.

Mam taką jedną zasadę, której przestrzegam od jakiegoś czasu... Nie doszukuję się diagnozy, dopóki nie wpadnę na jakiś konkretny trop. Tropem nazywam podpowiedź od specjalisty, który z perspektywy osoby postronnej jest w stanie ocenić co się ze mną dzieje. O nerwicy lękowej zaczęłam czytać dopiero wtedy, gdy to hasło padło z ust psychologa.

Uspokoiłam się, gdy dotarłam do informacji, że owy irracjonalny strach to po prostu choroba o podłożu nerwowym:

"Definiując nerwicę lękową należy uznać, że jest to zaburzenie psychiczne, będące skutkiem długotrwałego stresu, który powoduje rozregulowanie autonomicznego systemu nerwowego (...)
W wyniku długotrwałego stresu psychologicznego, a więc rozumianego dużo szczerzej niż stres w ujęciu potocznym, system odpornościowy jednostki ulega przeciążeniu, co jest przyczyną znacznego upośledzenia funkcjonowania zarówno afektywnego, jak i behawioralnego.(...) Najbardziej narażoną grupą są osoby, u których w rodzinie występowały zaburzenia psychiczne, z traumatycznymi doświadczeniami (zwłaszcza w wieku dziecięcym) oraz żyjące dłuższy czas w trudnych warunkach (zarówno materialnych, jak i psychicznych). (...) Im dłużej zwleka się z podjęciem leczenia, tym trudniej jest nauczyć się życia z nerwicą. (...) Zaburzenia lękowe dotykają 20-25 % polskiej populacji. Nie są niczym wstydliwym. Poszukiwanie pomocy jest naturalnym i koniecznym zachowaniem. Z nerwicą lękową można sobie poradzić i wrócić do normalnego życia. Wystarczy nauczyć się technik okiełznywania lęku. "


 Tym razem postanowiłam się leczyć. Biorę leki na wyciszenie lęków i ataków paniki. Nic szczególnego to są po prostu leki antydepresyjne, które również działają na nerwicę lękową. Jest lepiej ale gdy tylko pojawia się jakiś stres wraz za nim ciągnie się porcja strachu, lęku i obaw. Małymi kroczkami tłumaczę sama przed sobą, że ten "strach" to po prostu reakcja obronna organizmu i nic poza tym. Gdy zaczynam panikować najbardziej pomagają ćwiczenia oddechowe i zajęcie się czymkolwiek innym co odwróci uwagę. Oglądanie filmów, słuchanie muzyki - niby nic nadzwyczajnego a również pomaga.

Na początku trudno było mi uwierzyć, że ten durny lęk to nie są żadne złe przeczucia tylko zaburzenie nerwicowe. Nie mogłam zrozumieć skąd to się wzięło. Z czasem zaczęłam i to wyjaśniać w swojej głowie. Bardzo pomógł mi fakt, że nie jest to stan obcy i nowy tylko już kiedyś mi towarzyszył. Zaczęłam kojarzyć różne fakty i wydarzenia z przeszłości... w końcu zrozumiałam też wiele przyczyn tego stanu. 

Nie ukrywam jest ciężko. Bardzo trudno jest mi znaleźć w pobliżu, dobrego psychoterapeutę na NFZ. Prywatnie ceny mają z kosmosu... a mnie zwyczajnie nie stać na cotygodniowe sesje po kilkadziesiąt złotych. Za kasę niemal wszyscy są dostępni. 

Najlepsza recepta? 0 nerwów. Wydawało się, że w tej kwestii poczyniłam mnóstwo postępów dlatego byłam zła, że dopadła mnie fobie i lęki. A jednak, gdy zaczęłam radzić sobie z jednym, pojawiał się następny problem a inne nie znikały ot tak. Nauczyłam się żyć z problemami, które mimo wszystko są ale one i tak uwierały jak wrzody na dupie. A każdy nieleczony wrzód kiedyś pęka. No to u mnie popękały w pizdu.... i zaczęłam się bać wszystkiego. Po kilku tygodniach zdałam sobie sprawę, że najzwyczajniej w świecie to nie jest normalne i powinnam o tym z kimś pogadać. Ale się wstydziłam. Weź człowieku idź i gadaj z kimś, że panicznie boisz się wojny czy chorób, których w tej chwili nie ma.... Rozmowa o wyimaginowanym strachu napędzała kolejne obawy i tak w kółko, do usranej śmierci..!



 PODPIS

4 komentarze:

  1. Rzeczywiście 0 stresów wydaje się najlepszą receptą. Ale weź sie człowieku i w tych czasach nie stresuj :-(.

    OdpowiedzUsuń
  2. też cierpię na nerwice lękową... na razie jest w "remisji". moja nerwica objawia się tym że non stop boję sie śmierci, tego że zostawie córeczkę. cały czas wyszukuje objawów chorób a najczęściej raka. mam przy tym objawy somatyczne ciągłe uczucie odrealnienia i depersonalizacji,uczucie jakbym pływała po wodzie..takie huśtanie i bardzo silne ataki paniki. zrozumiałam co się ze mną dzieję po przeczytaniu historii pewnego chłopaka... opisywał swoja walkę z chorobą,a ja jakbym czytała o sobie. teraz nie mam objawów ale wiem że kiedyś wrócą. Ja poradziłam sobie bez leków,ale trwało to prawie rok.

    OdpowiedzUsuń
  3. Również cierpię na nerwice lękową, do tej pory nie brałam leków. Jak sobie poradziłaś bez leków? Jak z tego wyszłaś?

    OdpowiedzUsuń
  4. już drugi raz udało mi się bez leków a nerwice miałam masakryczną.... strach nie odstępował mnie nawet na chwilę. wydaję mi się że jak zaczęłam zagłębiać się w temat i po takim czasie zmagania się z chorobą dowiedziałam się o depersonalizacji i derealizacji... zrozumiałam co się ze mną dzieję. przestałam z tym walczyć, poddałam sie temu. jednocześnie wierząc że to się wreszcie skończy. z dnia na dzień miałam mniej ataków paniki,aż złapałam się kiedyś na tym że nie pamiętam kiedy miałam ostatni. jeśli masz jakieś pytania to napisz katkamk27@interia.pl

    OdpowiedzUsuń