środa, 26 sierpnia 2015

Między wierszami

Mimo wszystko emocje nieco opadły.
Teraz już nie ryczę i nie użalam się.
Za to wkurw mnie trzyma na maxa.



Mój mąż nie wyrabia. Z resztą nikt teraz nie jest w stanie mnie znieść. Jestem wredna, złośliwa i z przyjemnością wbijam szpile. Odreagowuje i ten stan jeszcze potrwa. Tylko w obecności Leny trzymam fason.

Między wierszami zaczynam odczuwać ulgę. Nie muszę wracać tam gdzie nie do końca było mi dobrze. Fakt w naszym mieście jest dramat z szukaniem pracy... ale o tym i o owym innym razem.

Między wierszami zastanawiam się jak przetrwać na bezrobociu. Nie zamierzam siedzieć z założonymi rękami. Nie wyobrażam sobie leżenia do południa i czekania aż coś spadnie z nieba. Nawet jeśli mam robić coś charytatywnie ale mogę się w tym realizować zawodowo to jestem zdecydowana by działać. Poza tym mam wiele zaległych spraw do załatwienia. Od USG piersi po umycie auta. A może w ciążę zajdę? Kto wie ;)

Między wierszami zaliczyłam wizytę u stomatologa... Jestem po leczeniu kanałowym i 2 tygodnie temu rozbolał mnie ząb. Myślałam, że to ten... Dziś miałam czyszczone kanały i ponownie wypełniane... w między czasie jedno z narzędzi złamało się i utkwiło w kanale zęba. Na fotelu tak się wystraszyłam, że odmówiłam cały pacierz (!) Prawdopodobnie to ząb obok boli i jeśli się nie wyciszy trzeba będzie kolejne kanałowe robić... W mojej całej niedoli ta perspektywa najbardziej przeraża...

Między wierszami udało nam się skorzystać na wyprzedaży w OBI. Na fejsie już wrzuciłam zdjęcie. Sprawiliśmy Lence spóźniony prezent urodziny - akurat na prezenty nigdy nie jest za późno. Lena stała się posiadaczką prywatnego "placu" zabaw. Ustrojstwo stoi dokładnie za naszym domem... przy samym tarasie.



Między wierszami okrutnie bluźnię. Klnę jak szewc. Soczysta kurwa sprawia mi ogromną przyjemność. Przez głowę przeszła mi myśl o papierosie. Jednak wolę zostać przy włoskim zakręcie.


Między wierszami ugotowałam obiad. Barszcz z buraków wielkości Leny głowy, z nieobranymi ziemniakami wielkości nie nadającej się do obierania. Doprawdy w całej mojej niedoli zaczynają mi wychodzić cuda w garze.

Między wierszami łapię dystans. Zupełnie przypadkiem natknęłam się na swoje płyty z lat buntowniczej młodości. Emocje z tamtego czasu przypominają te obecne. Teraz też odczuwam gniew i buntuje się przeciwko lizaniu dupy innym i mizdrzenia się dla zasady.  

Między wierszami: nie wiem gdzie podziała się moja nerwica lękowa. Jak ręką odjął. Poszła w pizdu!


 PODPIS

4 komentarze:

  1. Najważniejsze to nie dać się załamać - każdy sposób na przetrwanie jest dobry.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakręt - die Kurwe to z niemieckiego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak cie to jakos pocieszy ja az 4 prace straciłam przez jebane znajomosci. z tym ze nie moje rzecz jasna.nie przedłuzano mi umowy bo na moje miejsce czekał juz pociotek/ znajomy pani dyrektor czy kogos wyzej. co z tego ze ja miałam lepsze kwalifikacje i wykształcenie zgodne z charakterm wykonywanej pracy. a kogo to?
    teraz odchowałam potomka i od wrzesnia musze czegos szukac....jak sobie o tym pomysle to mi słabo

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprobuj poszukac pracy w OWI lub otworz wlasny gabinet terapii - przeciez wyksztalcenie masz...

    OdpowiedzUsuń