niedziela, 30 sierpnia 2015

Nóż w kieszeni.

Mam wrażenie, że biorę udział w czarnej serii.
Ponoć "nieszczęścia" chodzą parami.
W moim przypadku to nie "nieszczęścia" lecz wkurwianie.
Przez 15 lat obserwowałam jak rodzony Ojciec stacza się na dno...

Dziś usłyszałam, że powinnam była ratować mojego Ojca przed Jego śmiercią...

Nie jestem osobą podatną na wpływy, sugestie i manipulacje. Wręcz przeciwnie, jestem wyczulona na wszelkie przejawy takich zachowań. Nosem wyczuwam na kilometry złą energię. Dziś właśnie taką dostałam. Mimo wszystko wkurwiłam się, oprócz zdania powyżej usłyszałam jeszcze kilka słów. Szkoda, że mój rozmówca nie potrafił wysłuchać co ja mam do powiedzenia w tej kwestii. 

Wciąż powtarzamy, że nikt nie ma prawa nas oceniać. A ja myślę, że każdy sądzi według siebie. Mój rozmówca nie doznał krzywdy ze strony mojego Ojca. Nie ma pojęcia przez jakie piekło przeszłam. Moje trudne dzieciństwo całe życie będzie na mnie ciążyć.

Mimo wszystko poczułam się jakbym dostała po gębie. Zastanawiałam się, czy mój rozmówca za chwilę nie oskarży mnie o odpowiedzialność za śmierć Ojca!

Niestety nie potrafię pośmiertnie zaklinać przeszłości i nie mówić prawdy.
A prawda jest taka, że jestem Córką alkoholika, który zapił się na śmierć.
I niestety to nie ja swoim pijaństwem i agresją położyłam kres w naszych kontaktach... 
Trzeźwe momenty trwały zbyt krótko...



 PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz