poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Prostym językiem o Zaburzeniu Integracji Sensorycznej na co dzień.

Nie będę cytować uczonych ani wrzucać linków.
Napiszę po prostu jak zaburzenia SI przedstawiają się u nas.
U Leny i jak sobie z tym radzimy.


Gdy u Leny zaczęły występować histerie z uderzaniem głowy we wszystko dookoła, wiedziałam że coś jest na rzeczy. Minęło wiele miesięcy zanim dowiedziałam się o co chodzi. Otoczenie dookoła usilnie mnie uspokajało wmawiając, że ten typ tak ma. Nie machnęłam ręką tylko zadręczałam się okrutnie. Bardzo trudno było mi akceptować moje trudne Dziecko. Tego typu zachowania u Dziecka działają dość destrukcyjnie na rodziców...
W końcu dotarłam do pewnej Pani, która powiedziała, że Lena najprawdopodobniej ma zaburzenia integracji sensorycznej i jest typem poszukiwacza. Po tym gdy to usłyszałam poszperałam w internecie by pojąć o co chodzi. Odbyłam z Leną kilka spotkań u owej Pani ale doszłam do wniosku, że to co tam się dzieje można z powodzeniem przenieść do naszego domu.

Przede wszystkim zrozumiałam w końcu, że to co się dzieje z moim Dzieckiem nie jest moją winą! Obwiniałam siebie, że robię coś źle i dlatego Lena tak się zachowuje. Bardzo szczegółowo analizowałam każdy napad histerii i to co działo się wcześniej.

Lena potrzebuje tzw. docisku. To równa się z tym, że ma obniżony próg bólu. Jest to na tyle niebezpieczne, że Lena może nieświadomie komuś zrobić krzywdę np. podczas zabawy. To również wiąże się z waleniem głową w czasie histerii. 

Przez te kilka spotkań z Panią non stop słuchałam o tym, że powinnam Lenę bardzo dużo przytulać. To nie było takie proste, bo Lena nie lubiła się przytulać... Trochę musieliśmy nad tym popracować efekt jest taki, że Lena przytula się baaardzo dużo i często. Ściskamy się co też pozwala rozładować napięcie. 

Kwestia docisku wiąże się też z tym, że Lena lubi chodzić boso i na palcach. 

Jednocześnie Lena jest bardzo wrażliwym Dzieckiem i chociaż potrzebuje wrażeń... to tych wrażeń nie może być w nadmiarze. Wszystko musi spełniać pewne normy. Każdą zmianę wokół siebie Lena odreagowuje rozdrażnieniem, rykiem, wyciem i krzykiem....
 
W takich momentach wspomagamy się dużą piłką rehabilitacyjną, rowerkiem czy bieganiem po domu. Skakanie na piłce działa uspokajająco. Chociaż Lena odreagowuje krzykiem to jednocześnie nie lubi gdy wokół niej jest głośno... panikuje gdy muzyka gra zbyt głośno i nakazuje wyłączyć.
 
Kolejną ważną kwestią są odpowiednie komunikaty. Lena potrzebuje krótkich i nieskomplikowanych poleceń. Trzeba być stanowczym i stawiać granice (o czym bardzo często pisałam na blogu) no i wskazywać konsekwencje... Tłumaczenia muszą być krótkie, rzeczowe i dosadne. 
 
Pomaga nam liczenie do 3 czy 5. Daję Lenie jasny komunikat: "Liczę do... i zrób to i to". Najpierw wyjaśnię a potem dam takie polecenie. Lena ma zasadniczy problem z wykonywaniem poleceniem więc ćwiczymy codziennie po milion razy.
 
Poza tym Lena ma bardzo ograniczony dostęp do elektroniki. W zasadzie prawie żaden. Nauczyłam się też nie włączać laptopa przez cały dzień, dopiero wieczorem gdy Lena już zaśnie. Tabletu nie używamy, leży gdzieś na dnie szuflady. Bajki są tylko rano. Telefony trzymamy poza jej zasięgiem. Nie ma mowy o tablecie czy grach. Nie wchodzi też żadna kwestia typu, że kontrolujemy czy trochę nie zaszkodzi. Czasami Lena ogląda na Yt te bajki, których już nie ma w TV. 

No i dieta. 0 słodyczy i śmieciowego żarcia... Przez bardzo długi czas Lena preferowała tylko pewne typy jedzenia. 

Były problemy z myciem głowy, ubieraniem się, czesaniem włosów. Wiele ubrań jest "kłujących"... Lena nie mówi gdy jest głodna. Za to histeria na tle głodu jak najbardziej...
 
Da się? Ano da się. Pod wieloma względami jest dużo lepiej. My jako rodzice też musieliśmy się przyśrubować. Trochę mi zajęło czasu wyjaśnienie mężowi czego mu robić nie wolno. Szło opornie ale idzie wszystko w dobrym kierunku.
 
Nie traktuję diagnozy jako wymówki. Nie tłumaczę tym Leny i absolutnie nie daję przyzwolenia na negatywne zachowania. Uważam, że wszyscy powinniśmy funkcjonować normalnie. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że zaburzenia SI stanowią pewne zachowania autystyczne i nie mam z tym żadnego problemu. W nadchodzącym roku szkolnym chcę się zwrócić do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Bardziej z ciekawości, co też tam usłyszę... ;)

 PODPIS

5 komentarzy:

  1. Tylko rodzic wychowujący tzw. "trudne" dziecko wie, ile wysiłku go to kosztuje. Nikt kto tego nie doświadczył - nie zrozumie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam dwóch wychowanków z zaburzeniem integracji sensorycznej, świetnie Cię rozumiem. Fajnie też pomaga zawijanie w kołdrę lub grubszy koc (u nas to była zabawa "naleśnik") i chuśtawka taka z Ikei bodajże, cała z materiału, zawieszana pod sufitem, cos jak kokon, fajna sprawa bardzo wyciszała dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy autyzmie występują zaburzenia SI ale występują one również u dzieci "w normie" tylko rodzice często nie zwracają na nie uwagi. Myślę, że Lena zalicza się do tych drugich i bardzo dobrze, że stosujecie terapię. Dziecka nie trzeba tłumaczyć ale pomóc by funkcjonowało mu się jak najlepiej. Jego zachowanie jest skutkiem jego dysfunkcji na które nie ma ono wpływu. Niektóre dzieci potrafią stymulować układy same np. długotrwałym huśtaniem. Radziłabym tylko kontaktować się ze specjalistą, żeby ta terapia szła w dobrym kierunku i żeby czasem dziecka nie przestymulować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tymek też ma zaburzenia SI, ale w mniejszym stopniu.
    Świetne są też masaże różną fakturą. Miękką stroną gąbki, szorstką, dociskanie piłką gładką i z kolcami (zawsze masujemy od głowy w dół). U nas też im mniej elektroniki tym lepiej.
    Ostatnio wieczorem relaksujemy się zamiast przed TV to przy grach czy czytaniu, a w tle leci Beethoveen.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam takie same objawy u syna 3latka plus jeszcze dziwne zachowania zamykanie otwieranie szafek, kręcenie przedmiotami, układanie przedmiotów w jakimś swoim własnym układzie. Mamy stwierdzono autyzm raczej w stronę zespołu aspergera i to przez 3niezalezne placówki. Powodzenia warto sprawdzić u różnych specjalistów i wysnuć z tego własne wnioski bo z ilości różnych informacji i terapi można oszalec nie wiedząc co właściwe jest dobre dla dziecka

    OdpowiedzUsuń