środa, 9 września 2015

Różowy flaming

Szukanie pracy to dramat.
Na samą myśl cierpnie skóra i rzygać się chce.
Po roku pracy w szkole nareszcie odzyskuje wewnętrzny spokój.
Chociaż na tej wolności też mi nie jest zbytnio dobrze...
Myślę o moich studiach. Broniłam ich zawzięcie... I chociaż dały mi ogromną satysfakcję to teraz czuję się jakbym była w pułapce. W naszym mieście nie ma znaczenia gdzie i co studiowałam. Liczy się jeden buracki urzędnik, który w swym mniemaniu uważa się za "boga"... Niestety nad sobą ma tylko jedną osobą, która na to pozwala... Kiedyś usłyszałam od niego, że mam "gówno a nie wykształcenie" i nie mam czego tutaj szukać... Strasznie to przeżyłam ale gdy zaczęłam pracować w szkole, usłyszałam o tej kanalii o wiele więcej tego typu historii...

Ostatnio byłam na rozmowie. Praca w fajnym miejscu, zarobki marne i godziny pracy... Od 14 do 18 od poniedziałku do piątku... A kto moje Dziecko odbierze z przedszkola? Przedszkole jest do 17... Jestem w dupie i liczę się z tym, że będę musiała odmówić...

A jest tyle dzieci, które potrzebują pomocy i wsparcia... A ja nie mogę, nie mam możliwości żeby pomóc... Co z moich chęci? Co z tego, że inni mają pracę a ja jej nie mam? Jeśli urzędnik zatrudnia "swoich", którzy zwyczajnie robią na odpierdol.

W naszych* podstawówkach jest dramat. Szkoła w której pracowałam stosuję taktykę zamiatania problemów pod dywan. Niedawno dowiedziałam się, że podobna metoda działa też w trzech innych naszych podstawówkach... 

Przez nerwy znowu zdrowie mi wysiadło. Leżałam 3 dni i zdychałam w bólach... Upokarzające jest żebranie o pracę w naszym* urzędzie i wiem, że dalej nie jestem w stanie się płaszczyć... 

Chwilami ogarnia mnie złość, o to że dorosłość spędzam przy tej dziurze. Wiem, że w większym mieście... gdzie indziej... ALE jestem tutaj.
I myślę o różowym flamingu... :
*miejscowość przy której mieszkam
 PODPIS

3 komentarze:

  1. A własny interes?
    Wiesz, małymi kroczkami...
    Roześlij wici czy ktoś chciałby coś ze swoim dzieckiem zrobić...
    Masz dom, masz możliwości... Małymi kroczkami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny ten pomysł w poprzednim komentarzu. Pomyśl o tym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu! jestem z Tobą.Serdecznie Was pozdrawiam , Lenkę całuję po babcinemu.Maria z Konina

    OdpowiedzUsuń