poniedziałek, 19 października 2015

Odkurzam

Kilka tygodni przerwy było potrzebne.
Realne życie przyniosło kolejne zmiany i trzeba było stworzyć nową codzienność...
Odkurzam tutaj :)




Udało mi się "przesiedzieć" cały miesiąc na bezrobociu. W ciągu owego miesiąca stawiałam do pionu moją zoraną przez poprzednią pracę, psychikę. Kompletnie nie zdawałam sobie sprawy z toksyczności tegoż miejsca. Tak na prawdę dopiero teraz dostrzegam różnicę. Za mną kilka miesięcy nerwów i to tych ukrytych nerwów... Miałam czas żeby zwyczajnie odpocząć i zminimalizować napięcie nerwowe. Dzięki temu do nowej pracy poszłam zupełnie na luzie...

Zapewne wiele z Was głowi się nad tym co teraz robię i gdzie pracuję. W gruncie rzeczy to "przesiadłam" się ze świetlicy do świetlicy. Tylko, że nie pracuję w szkole, nie jestem nauczycielem. Mam 1/2 etatu w tzw. świetlicy socjoterapeutycznej. Niegdyś zwane świetlice środowiskowe dla dzieci z trudnych rodzin. Teraz nie ma takich kryteriów i w zasadzie do takiego miejsca, może przyjść każde uczące się dziecko w wieku od 5 do 16 roku życia. I tak się akurat złożyła, że moja współpracownica to dawna znajoma z "podwórka". Co tu dużo mówić, znamy się od nastu lat i bardzo dobrze rozumiemy. Czasem i słów nie trzeba :) 

Pracy mamy dużo ale najważniejsze są dzieci! Więc nie ma mowy o spięciach, zmuszaniu czy irracjonalnych wymaganiach. Oczywiście są zasady, jest motywacja ale ZDROWA! Nie ma obsrania się jak w szkole. Warunki są milion razy lepsze i większe możliwości. I jest luźniej... czyli nie ma ścisku ani tzw. "przechowalni". Z resztą ja do pracy jeżdżę z przyjemnością :)
 
Oczywiście moje Dziecko nie ułatwiło mi w rozpoczęciu nowej pracy. Wcale się Jej nie dziwię. Mnie przerażały godziny popołudniowe. Pracuję w godzinach od 14 do 18 i od 12 do 16. Najbardziej cierpi na tym Lena, bo ma mnie dużo mniej a przecież całe wakacje spędziłyśmy razem non stop. Lena była zła na mnie, bo później niż zwykle wracam do domu, bo rzadziej Ją odbieram z przedszkola... Ostatnie 2 tygodnie to mała przeprawa z Lenką. Powoli wszyscy przyzwyczajamy się do nowego układu dni... ;)
 
BTW jak się "widzi" nowy nagłówek? 

 PODPIS

2 komentarze:

  1. Ten nagłówek dużo mówi o Tobie. Mnie zachęca do czytania Twoich postów. Powodzenia w nowej pracy :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. nagłówek piękny :)
    jak widać na Twoim przykładzie - zmiany nie są złe ;)
    super, że nowa praca sprawia Ci tyle przyjemności... zazdroszczę ludziom, którzy lubią swoją pracę, tak naprawdę...
    Lenka na pewno potrzebuje czasu, żeby się przyzwyczaić do nowej sytuacji.
    będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń