środa, 6 stycznia 2016

O tym, że mi się nie chce, mam dość a barszcz gotuje się sam.

Od bardzo dawna nie ćwiczę, nie biegam, nie jeżdżę na rowerze.
Wożę tyłek w aucie a rano wolę pospać do 9.
Mam dość biadolenia o trudnych czasach.
A o barszczu na końcu.
 
Przytyłam jakieś 2 kg i mąż mi to wypomina. Mówi, że dupa rośnie i kilka razy w tygodniu pyta się kiedy będę ćwiczyć... A mi się tak nie chce! Nie chce i koniec. To nie jest kwestia lenistwa, bo ja nie siedzę bezczynnie (chyba, że w aucie), tv niemal nie oglądam i w zasadzie żyję w ciągłym ruchu. Zwyczajnie, gdy mam chwilę spokoju to chcę po prostu odpocząć, zatrzymać się i złapać myśli. Z tym spaniem do 9 zdarza się ale niestety nie codziennie. No nie da się. 
Chciałabym wrócić do aktywności fizycznej ale kurwa dalej mi się nie chce. Myślami jestem wciąż z wybieganymi kilometrami ale na myśleniu się kończy. Jakiś czas temu miałam w planach rozmnażanie się ale to kurwa nie wychodzi i przeszłam małą załamkę i wolałam żreć popcorn na kanapie, niż biegać niczym rusałka po polach. Na brzuchu mam oponkę i jak siedzę to mi się tak ładnie układa dookoła a jak stoję to tak wystaję ciut ciut i dalej mi się kurwa nie chce.
Nie wiem, może jakiś kopniak w dupę by się przydał, albo druga osoba która strzeli po dupie? 

Wkurwia mnie biadolenie, że żyjemy w trudnych czasach, niech mi ktoś powie czy kiedyś były lepsze? Dla mnie nie były lepsze, dla moich bliskich też i dla wielu pokoleń wstecz także. Za komuny były pieluchy tetrowe a po sraj taśmę trzeba było ustawiać się w kolejkach. Wojny były od zawsze, bo zawsze jakiś debil wolał się ponapierdalać by postawić na swoim niż najpierw pomyśleć. Nawet ponad 2000 lat temu gdy urodził się długo wyczekiwany Jezus to wielu ludzi miało Go w dupie, bo urodził się w ubogiej rodzinie. A jeszcze wcześniej w Egipcie Kleopatra puszczała się w interesach z Rzymianinem a jej lud przymierał głodem....

Dalej boje się wojny, moje lęki a w zasadzie wewnętrzny niepokój dalej siedzi i kurwa za dobrze mu, bo za nic nie chce sobie pójść. Trudno, oswajam się czasem pójdę do kościoła a jak nie idę to zwyczajnie modlę się. Lubię wierzyć i klepać zdrowaśki - to działa tak samo jak tabletka na uspokojenie. Po tabletki sięgam gdy mąż mnie totalnie wkurwi i wyprowadzi z równowagi. Chociaż raz zamiast wziąć tabletkę, wyszłam z domu ok 23 i jeździłam dookoła autem - to było cudowne :)

Dobra a teraz będzie o barszczu...

W minionym roku mieliśmy pierwszą Wigilię w naszym domu. Organizacja poszła świetnie, podzieliłam się przygotowywaniem dań wraz z Mamą i na moją kuchnię padło m.in. ugotowanie barszczu wigilijnego, po raz pierwszy w życiu. Oczywiście odczuwałam w związku z całym tym przedsięwzięciem lekkie napięcie nerwowe ale okazało się to znacznie prostsze...

Pech chciał, że dzień przed wigilią gdy wzięłam wolne w pracy i miałam zaplanowane full roboty... ja dostałam okres. Być może dla wielu kobiet to nic nadzwyczajnego ale dla mnie to koszmar. O świcie wstałam, ogarnęłam jedzenie, termofor i leki przeciwbólowe, przeciwzapalne i rozkurczowe. Nimesil można wziąć 2 razy w ciągu doby w odstępie co najmniej 8h. U mnie leki działały 2h a po 3h musiałam wziąć następny, niestety ten drugi też działał tylko 2-3h więc musiałam wsadzić tyłek do auta i jechać na zastrzyk, bo było coraz gorzej.
 
Mając tę świadomość wzięłam ogromny garnek, włożyłam buraki, 2 marchewki, 1 korzeń pietruszki, kawałek pora, 4 cebule w tym jedna opalona na gazie, przyprawy, wlałam duuużo wody i zagotowałam na największym gazie. Potem zmniejszyłam ogień pod barszczem do mini mini minimum i wyszłam z domu na 3h. Bałam się wrócić do domu, oczami wyobraźni widziałam buraczki w całej kuchni, smród spalenizny albo i wysadzony w powietrze dom. Otóż nie, po wejściu do domu rozchodziła się cudowna woń buraków a w kuchni nie było nawet kropelki barszczu poza garnkiem. Barszcz był ugotowany, po czym wystarczyło wycisnąć 2 cytryny, dosolić i dopieprzyć. To wszystko.
Ponoć wyszedł genialny, bo właśnie... wyszedł i to dość szybko.

Można? Można.


 PODPIS

5 komentarzy:

  1. Właśnie ostatnio o Tobie myślałam, gdzie się podziewasz i czemu nie udzielasz się na "naszej" grupie. Anna trza dupę ruszyć i pozbierać się do kupy bo miałaś fajny brzuszek a nie oponkę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. pociesze cie ze jak sie lezy na plecach to oponka w cudowny sposób zanika:-D
    takze ten nie siedz a lez a ruszysz sie na wiosne na pewno

    OdpowiedzUsuń
  3. Ania może to depresja? Skoro dłuższy czas czujesz się nie najlepiej, nie masz na nic ochoty, warto sprawdzić na wszelki wypadek. U mnie okazało się, że mam ją już 2 rok i o tym nie wiem. Trzymaj się <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdziłam i niestety to nerwica lękowa - podłoże jeszcze z dzieciństwa.

      Usuń
  4. to ja mam chyba nerwicę i depresję łącznie,brawo ja

    OdpowiedzUsuń