niedziela, 21 lutego 2016

A ja bym chciała tak NORMALNIE

Nic 2 razy się nie zdarza.
Ale historia lubi się powtarzać....
A ja bym chciała tak normalnie, zwyczajnie... 


Laparoskopia na którą się wybieram będzie drugą w moim życiu. Natomiast czwartą z kolei operacją, jaką przejdę. I nie kochani laparo, które mnie czeka to nie zabieg, po którym szybko się podniosę. Wiem co mnie czeka i wiem że to nie bułka z masłem czy pierdnięcie. Jakkolwiek powłoki brzuszne będą miały tylko 3-4 małe nacięcia, to w brzuchu będzie armagedon. Przecięcie więzadeł krzyżowo-macicznych, koagulacja, udrożnienie jajowodów... Tyle wiadomo na dzień dzisiejszy, po badaniu USG. Jest mnóstwo zrostów, macica sztywna a za nią płyn... Do dupy moi drodzy. Wszystko składa się w logiczną całość i wiem skąd jest moja obecna niepłodność.

Nie lubię pierdolenia o szopenie. Zawsze interesują mnie konkrety. W tej chwili jestem niepłodna. Ta masa zrostów w moim brzuchu to efekt cholernej choroby, która wyprowadza mnie z równowagi. Moja psychika jest zmieszana z błotem. Bezsilność jeszcze gorsza... I nie chodzi o nadzieję. W obliczu endometriozy jestem bezsilna.

Leny by nie było, gdyby nie laparoskopia w 2008 roku. Wtedy też było fatalnie, wtedy też byłam niepłodna. Teraz jest podobnie. I to mnie cholernie załamuje. Jak widać na załączonym obrazku, być może powinnam była słuchać otoczenia i zaraz po urodzeniu Leny zajść w następną ciążę. Ale nie, wtedy nie mogłam. Moja psychika była poorana nie tak kolorowym macierzyństwem i trudnymi warunkami w jakich mieszkaliśmy. Nie sztuką jest naprodukować dzieci i gnieździć się na kupie. Poza tym moja natura nie jest skłonna do siedzenia w domu. Mnie po prostu nosi.

Jeszcze rok temu brałam hormony na wyciszenie endometriozy. Pół roku kuracji, potem 2-4 miesiące przerwy po odstawieniu. W między czasie przeprowadzka do nowego domu i starania. I gówno!!!! 

Osz kurwa jaka ja jestem wściekła! Bo chciałabym tak normalnie. Iść z mężem do łóżka i na drugi dzień być w ciąży. A nie mogę. Moja ciąża musi być poprzedzona interwencją chirurgiczną. Mój organizm jest do dupy. Co więcej, nikt nie daje mi gwarancji, że po laparoskopii ot tak zajdę w tą ciążę. Nigdy nie wiadomo jak będzie...

Mąż mnie pociesza, że we trójkę możemy być zawsze i nie musi być nas więcej. A ja tak bardzo myślę o tym, że nie chcę by Lena była sama. Wiem co to znaczy mieć rodzeństwo i być dla siebie wsparciem. A ja z moimi chorobami nie wiem jak długo będę żyć. 


 PODPIS

5 komentarzy:

  1. Życzę Aniu aby wszystko się udało pomyślnie ,i żebyś po raz drugi została mamą :) trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  2. Udrażnianie osz matko. Trzymaj się i życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przytulam Anus i trzymam kciuki za pomyślność!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem doskonale, co czujesz... taki właśnie armageddon mam w swoim brzuchu... po 3 operacjach... i nic z tym nie mogę zrobić... po lekturze internetu mam wrażenie, że jestem najcięższym przypadkiem endometriozy w Polsce...
    jak już tu niedawno pisałam - miałam ostatnio w krótkim czasie 2 laparoskopie (nadal uważam, że to zabieg ;) ale fakt faktem, że zakres ich był bardzo duży... tak duży, że konieczne było zrobienie tego w 2 etapach.
    niestety nie mam szans na naturalną ciążę... ostatnią moją nadzieją jest ivf..

    Aniu, raz Ci się udało oszukać chorobę - jest Lenka, wierzę więc, że uda Ci się zrobić to jeszcze raz... pewnie, że fajnie mieć rodzeństwo :) dlatego mimo aktualnie chujowego nastroju - nie łam się! ciągle jest szansa!


    OdpowiedzUsuń
  5. Czasami jest tak, że to co "dziś" jest dla nas przekleństwem w odpowiednim czasie okazuje się być "błogosławieństwem". Nie znamy przyszłości. Możemy mieć nadzieję, że pomimo wszystko to ta właściwa droga naszego życia. Jednak zanim łzy smutku przemienią się w łzy radości potrzeba zgody na swój gniew, złość, rozpacz. Potrzeba zgody na krzyk, nienawiść i na niezgodę i na to pragnienie normalności też. Daj sobie na to zgodę również poza blogiem, ale nie zakrzycz całej nadziei, niech się tli - w Tobie tli.. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń