piątek, 26 lutego 2016

Zamiary

Przez ostatni tydzień byłam jak robot.
Emocje już opadły, dostałam wsparcie od bliskich i dalszych mi osób.
Podnoszę się po tych ostatnich upadkach...







Nie wiem czy można mówić o pechu, zbiegu okoliczności czy innej czarnej serii. We wtorek odebrałam świadectwo pracy a w środę dowiedziałam się o fatalnym stanie zdrowia i czekającej laparoskopii.
Uległam totalnej beznadziei. Wydaje się, że wszystko się wali na głowę, jedno, drugie... Co będzie następne? W milionie dołujących myśli jest również ta, że gdy zajrzą mi do brzucha to znajdą w końcu tego raka. Albo, że nigdy nie znajdę pracy i moje powołanie jest psu w dupę. Może powinnam się przekwalifikować? Albo wybrałam zły zawód? 

Wybrałam trudny zawód i powszechne studia. Wybić się w tej materii jest niezwykle trudne. Mam 29 lat, od zawsze wiem co chcę robić i pod nogi ciągle mam rzucane kłody. Nawet Dziecka nie potrafię Stworzyć! I tak w kółko. Myśl o niepłodności przewija się na zmianę z tą o chujowym życiu zawodowym.

W miniony wtorek podjęłam się ostatniej wyprawy do naszego urzędu miasta. I dosłownie to było ostatnie spotkanie. Mam dość, rozmów o maśle maślanym. W naszym mieście jest dramat. Jestem antypolityczna ale tym razem nie będę się powstrzymywać. U nas od ponad 8 lat rządzi PiS i jest tragedia. Po jesiennych wyborach zapanowała komuna i nepotyzm tak straszny, że aż bezczelny. Nie mam złudzeń. Wszyscy kierownicy i dyrektorzy liżą dupy władzom i robią wszystko by utrzymać się stołków. Nie chcę mieć dłużej z tym do czynienia... Zważywszy na fakt, że szeroko pojęta pomoc uczniom, dzieciom schodzi na psy.

Przed sobą mam kilka luźnych miesięcy. Tak moi drodzy, nie mam zamiaru walczyć z wiatrakami. Przede mną konfrontacja z moim zdrowiem. Zależy mi na tym aby przejść przez zabieg i stanąć na nogi. Na pewno na łamach bloga opiszę całą procedurę i w którym szpitalu wszystko się odbędzie. Chcę wykorzystać ten czas na rozwój swoich kwalifikacji. W głowie od jakiegoś czasu kiełkuje myśl o kolejnych studiach podyplomowych... Na razie mam dylemat między "Terapią i diagnozą pedagogiczną" a "Socjoterapią". Nie wiem skąd wezmę pieniądze ale je znajdę choćby pod ziemią ;)


 PODPIS

1 komentarz:

  1. Super. masz racje najlepiej inwestować w siebie. Nie myślałaś nad zmianą miejsca zamieszkania. My rzuciliśmy wszystko i od września mieszkamy w większym mieście ;-)

    OdpowiedzUsuń