czwartek, 14 kwietnia 2016

Case Study - na przekór

Zawsze taka byłam.
Szłam, brnęłam na przekór i wbrew wszystkim.
Nie raz, nie dwa sparzyłam się i zaliczyłam glebę.
Teraz robię to samo.
Wbrew otoczeniu wychodzę na przeciw i robię swoje.
Tak też jest w przypadku filmu dokumentalnego - "Case Study".


Niektórzy robią wielkie oczy, pukają się w czoło. Zadają pytania: "po co Ci to? WTF?" Być może co niektórzy zbyt mało wycierpieli, żeby zrozumieć moją desperację. Tekstem który wymiata wszystkie jest "to co Ty jesz? nie możesz jeść NORMALNIE?" 

Być może, regularne chodzenie na operacje i wycinanie kawałek po kawałku chorych wnętrzności oraz ładowanie w siebie kilogramów leków przeciwbólowych i hormonalnych wydaje się normalniejsze niż wszystko inne. Otóż ja tak nie chcę. Każda operacja to cierpienie a przed operacją jeszcze większe cierpienie. Czy moje życie musi się kręcić wokół bólu? 

Do mnie też nie wszystko docierało. Dotarło TERAZ -  również to, że endometrioza ma wiele przyczyn i żeby okiełznać chorobę należy ogarniać wszystkie przyczyny! Nie jedną! Operacje to walka z wiatrakami. Usuwanie skutków choroby nie leczy jej przyczyn! Po każdej operacji pojawiają się następne zmiany i tak w kółko, jak  w błędnym kole.

Jedną z przyczyn endometriozy jest psychosomatyka. Tak na prawdę niemal wszystkie choroby mają podłoże psychosomatyczne. Choroby ciała biorą się z chorób duszy! Nie wiem ile razy mam to powtarzać, czy mam to sobie wyryć na czole?!


Do mojej choroby przyczyniło się więc moje trudne dzieciństwo i młodość, ojciec alkoholik i chorująca przez wiele lat matka, która była obecna ciałem a duchem nie. Moja psychika została poorana przez większość mojego życia. Dlatego do 21 roku życia 3 razy miałam operacje. Wszystkie choroby były odbiciem otoczenia w jakim przebywałam.

Co więcej, w momencie gdy osiągnęłam wymarzoną stabilizację: mąż, Dziecko, dom okazało się, że choruje dalej. Jak to można zrozumieć? Przecież dbałam o siebie, brałam leki, byłam w ciąży - robiłam wszystko jak zalecali lekarze a mimo to chorowałam dalej. Wtedy też postanowiłam wziąć się za siebie. Miałam spokój przez kilka lat... do teraz.

Teraz jest inaczej. Postanowiłam wziąć się za siebie. Trafiłam do wspaniałej grupy, spotkałam rewelacyjne osoby. I nakręciłam o tym film. O tym jak trudne było moje życie i jak bardzo odbiło się na moim zdrowiu. Wypowiedziałam wiele słów... Jak również te, że postanowiłam wszystko zmienić. Moją determinację będziecie mogli zobaczyć.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkim musi się spodobać to co piszę tutaj i to co mówię w filmie. Ale mam to w dupie. W przeszłości nie byłam lubiana i rozumiana przez otoczenie. Teraz też nie muszę. Najważniejsze, że mój mąż i Córka mnie doceniają. 

Wiecie co zawsze chciałam robić? Co najbardziej pomagało mi w przetrwaniu trudności? To, że przez pryzmat mojego życia, moich doświadczeń mogłabym pomagać. Dlatego wzięłam udział w filmie. Do tego przekonała mnie Anna G. Obie wierzymy w to, że moja historia może pomóc kobietom na całym świecie.

Lada dzień będziecie mogli obejrzeć i wysłuchać niecałych 12 minut mojej historii.



 PODPIS

2 komentarze:

  1. Witam Cię Aniu! Rób swoje i miej to w dupie , co pomyślą i powiedzą inni.Ja popieram Ciebie i życzę Ci zdrowia! Lenkę całuję po babcinemu , a Was przytulam do serca po matczynemu!Maria z Konina

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś zajebista dziewucha!!!! Walcz o swoje! Zycie jest tylko jedne! I pamiętaj nie wszyscy musza cię kochać i rozumieć!!!! Spokój duszy, ciała i umysłu to podstawa!!!!

    OdpowiedzUsuń