piątek, 29 kwietnia 2016

Nowa epoka w życiu: OŚWIECENIE

Moje Dziecko fatalnie zniosło mój krótki pobyt w szpitalu.
Był paniczny płacz, strach i histerie.
Jeszcze kilka dni temu!
Chociaż minęło już 8 tygodni od zabiegu a w szpitalu byłam tylko 3 dni...

A jednak moja Córka przeżyła traumę. Dla Niej to było ogromne przeżycie. Gdy wróciłam obolała do domu, nie odstępowała mnie na krok. Oglądała mój brzuch, plastry. Przynosiła mi plasterki z kubusiem puchatka... Do tego presja otoczenia: "opiekuj się mamusią", "uważaj na mamusi brzuszek", "jak mamusia się ma?" itp. 

Panika była wtedy gdy znikałam z pola widzenia Leny. Płacz i krzyk za mną, do tego uwieszanie się do moich nóg. Napady agresji, plucie, bicie, krzyk... cały arsenał negatywnych emocji wypływał z mojego Dziecko. Trudno było nam, trudno było Jej. 

Ja byłam zajęta dochodzeniem do siebie. To nie świadczy o tym, że Leną się nie zajmowałam. Robiłyśmy wiele rzeczy ale niekoniecznie razem, wspólnie (oprócz gier). Moja ograniczona sprawność, ograniczała nasze kontakty chcąc, nie chcąc. 

Po drodze było kilka infekcji wirusowych u Lenki i spędziłyśmy razem kilka dni. Teraz mamy powtórkę. Ale dopiero teraz doznałam nagłego OŚWIECENIA! Kuźwa! Człowiek nie raz budzi się z ręką w nocniku, czy przechodzi totalne zaćmienie mózgu. 

W ubiegły weekend zaczęła się kolejna seria histerii i wybuchów agresji. Dopiero po którymś razie OŚWIECIŁO mnie, że powodem może być... ZA MAŁO EFEKTYWNIE SPĘDZONEGO WSPÓLNEGO CZASU! Banalnie proste prawda? Najciemniej pod latarnią, kurwa. Nie chodzi tu o przebywanie razem w jednym pomieszczeniu ale o wspólne działanie! Mi puszczały nerwy, byłam drażliwa, krzyczałam - to udzielało się wszystkim. Mąż wchodził do domu i automatycznie ciśnienie w powietrzu wzrastało. A tymczasem od wczoraj przeżywamy błogi czas! Co więcej, mimo tego że jestem z Lenką w domu to mogę z Nią i przy Niej robić wiele rzeczy!
 
Dzisiaj Lena SAMA szorowała umywalkę w łazience (spokojnie, robiła to w mojej asyście, w rękawiczce gumowej mieszanką sody oczyszczonej i octu), po czym pojechałyśmy na zakupy i kupiłyśmy zestaw gumowych rękawiczek do następnego wspólnego sprzątania... 
 

W ostatnich tygodniach zaczęłam wsłuchiwać się w siebie. Dzięki temu mam w sobie więcej empatii, wyobraźni i współczucia. Łatwiej mi wsłuchać się w bliskie mi osoby.  

I wiecie co? Nie jestem taka wspaniałomyślna. Sama do tego nie doszłam. Od kilku tygodni chodzę regularnie do psychologa. Oprócz porządków z moim organizmem, wzięłam się za porządki w mojej psychice. Psycholog pomógł mi dobitnie uświadomić, że to JA decyduję o swoim zachowaniu jeśli odpowiednio kieruję myślami... Niezależnie od moich uczuć, to myśli wpływają na zachowanie. Tą regułę dostrzegam także w moim otoczeniu. I tak doznałam nagłego, banalnego i prostego OŚWIECENIA...
 
Doznając tego zjawiska zdałam sobie sprawę, że OŚWIECENIE towarzyszy mi dłużej, od kilku tygodni co i rusz OŚWIECA mnie przy wielu okazjach. W niesamowity etap życia weszłam. Pierwszy raz tak dobrze się "bawię" codziennością. Mój mózg budzi się z otępienia... i wraca do mnie wiele wspomnień... różnych, nie tylko tych dobrych. Chwilami mam wrażenie, że przesiadłam się w drugi pociąg i zmierzam w zupełnie innym, nieznanym mi kierunku...


 PODPIS

1 komentarz:

  1. Droga Aniu! całe życie poszukujemy i odkrywamy siebie w ciąż na nowo! Serdecznie Was pozdrawiam i przytulam do serca po matczynemu a Lenkę ściskam i całuję po babcinemu! Maria z Konina

    OdpowiedzUsuń