czwartek, 21 kwietnia 2016

Symbioza czyli nic nie dzieje się bez przyczyny

Na co dzień kompletnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasz organizm żyje w totalnej symbiozie.
Wszelkie procesy są powiązane ze sobą.
Jeden proces jest wynikiem poprzedniego a poprzedni wynika z pierwszego.
Każda dolegliwość jest wynikiem czegoś i nie bierze się z przysłowiowego sufitu.
Dlatego nic dzieje się bez przyczyny i bez sensu.



Poznanie samego siebie jest trudne zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. Poznanie własnego organizmu a następnie wsłuchanie się w sygnały płynące z niego jest niezwykle trudne. Mało kto słucha własnego ciała, zwykle wizyty u lekarzy odkładamy. 

Jeśli już wybierzemy się do lekarza zazwyczaj wychodzimy z receptą pigułek do łykania, które mają zniwelować owe sygnały. Niestety nie zawsze jesteśmy poddawani szczegółowym badaniom by dotrzeć do przyczyn. Skupianie się na objawach i zagłuszanie ich pigułkami nie zawsze stanowi odpowiednie wyjście z sytuacji. 

Nigdy w życiu nie powiązałabym endometriozy z przewodem pokarmowym a jednak gdy się o tym dowiedziałam byłam zaskoczona. Nowotwory hodujemy latami i są wynikiem wielu zaniedbań z naszej strony. Nie wszystkie choroby można usprawiedliwić wadliwymi genami. Ja powoli zaczynam oswajać myśl, że ze mną nigdy nic nie było i nie będzie NORMALNE.

Teraz jak ogarniam nową rzeczywistość w której wszystko nabiera sensu i logiki odczuwam pewną ekscytację. W moim otoczeniu jestem odosobnionym przypadkiem. Nawet na forach i grupach jestem sama ze swoimi przypadłościami. Z jednej strony jest to interesujące a z drugiej dość obciążające. Ciężko jest żyć z myślą, że jestem sama ze swoim bajzlem. Chociaż mam prawie 30 lat dalej wielu procesów zachodzących w moim umyśle i ciele nie rozumiem. Nie wiem czy wystarczy mi życia by wszystko pojąć.

Przestałam pytać dlaczego ja. Po prostu padło na mnie i tyle. W wielu sytuacjach wciąż balansuję na pewnej krawędzi. Jako ADHD-owiec nie obce jest mi wystawianie się na ryzyko. Balansowanie i sprawdzanie swojej wytrzymałości jest typową cechą osób nadpobudliwych i z tej cechy tego zaburzenia się nie wyrasta. Nawet bym powiedziała, że im człowiek jest starszy i dojrzalszy tym śmielej podejmuje ryzyko. Przecież świadomie dodaję gazu jadąc autem i rozpędzam je do prędkości 140km/h. Celowo zamykam oczy i puszczam kierownicę jadąc rowerem. Każdy pobyt w szpitalu to pewna doza adrenaliny z którą osoba z ADHD jest za pan brat. 

Nadpobudliwość wiążę się również z tym, że jako dorosła osoba choruję. Nerwica lękowa jest następstwem przeżyć z przeszłości tak samo depresja. Wielu dorosłych z nierozpoznanym ADHD choruje przewlekle na depresję. Wywodzenie się z trudnego domu stanowi dodatkowe obciążenie. Bycie Dzieckiem Alkoholika dokłada do pieca. Dlatego też teraz zmagam się z endometriozą. Moje ciało wysyła sygnały i nieprawidłowo funkcjonuje, bo ja przez lata tkwiłam w źle funkcjonującej rodzinie. 

Gdy podejmowałam próby leczenia, chodziłam od lekarza do lekarza - nieświadomie popełniałam błędy. Ładowanie w siebie pigułek działało na moją niekorzyść i pogłębiało wszystkie negatywne procesy w moim organizmie. Nieodpowiednia dieta również robiła swoje. Nieświadoma swoich błędów wciąż brnęłam w swój zły stan. Gdy ciało cierpi to cierpi również psychika. Gdy psychika cierpi to cierpi również ciało i tak w kółko... 

Byłam bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Pisałam o tym nie raz, że nie potrafię się cieszyć z tego co mam... Mój fatalny stan udzielał się moim bliskim. Z mężem trudno było się porozumieć, Lena też dawała czadu. Było niezwykle trudno nam wszystkim.

Mogłabym myśleć, że wszystko jest do bani a moje życie to ciągłe pasmo pod górkę. Otóż nie. Teraz jest inaczej. Mimo tego, że funkcjonuję jak żołnierz, który wrócił do domu z wojny. Dźwigam ciężar wielu traum, bo w moim życiu nic nie działo się bez przyczyny a każde wydarzenie było następstwem poprzedniego. 

Jednocześnie pozbyłam się całego żalu jaki we mnie tkwił, wyrzuciłam z siebie pretensje i wściekłość. Zaczęłam zupełnie nowy rozdział w swoim życiu. Nareszcie zaczęłam słuchać siebie.




 PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz