wtorek, 10 maja 2016

Polityka rozmnażania

Od razu zaznaczę, że jestem totalnie antypolityczna.
Jestem ZA a nawet PRZECIW.
Omijam szerokim łukiem wiadomości i żyję własną codziennością.
Chcę odnieść się do kwestii wtrącania się w rozmnażanie społeczeństwa,
Odnosząc się do mojego przykładu.


Dzisiaj pewna grupa ludzi na pewnych stanowiskach, usilnie próbuje narzucać nam kwestie dotyczące rozmnażania społeczeństwa. Jest to temat na szeroką skalę. Wszystko zaczyna się od początku czyli współżycia seksualnego. Niedługo będą nam wmawiać jakie pozycje seksualne są dozwolone a z których należy się spowiadać księdzu.

To jest temat, który poniekąd dotyczy mnie. Dlaczego? Zaraz wszystko wyjaśnię...

Choruję na endometriozę. Jest to choroba, która niszczy układ rozrodczy a to stanowi wierzchołek góry lodowej jaką jest niepłodność. W tej chwili nie wiem czy jestem płodna czy nie. Ten temat odłożyłam na bok. Kilka miesięcy temu wraz z mężem podjęliśmy decyzję o kolejnym dziecku. Po wielu przejściach w tym budowie domu oraz podjęcia się pracy przeze mnie a także po terapii hormonalnej, która rzekomo miała pomóc... To tak z grubsza. ALE! Pojawił się zasadniczy problem: mimo "starań" nie zachodziłam w ciążę. Jak wiecie już moi drodzy ostatecznie trafiłam na bloku operacyjnym a szpital opuściłam bez jednego jajowodu z diagnozą IV stopień endometriozy.

Dlaczego do tego wracam? Odpowiedź jest prosta! LENA! Jakimś cudem prawie 6 lat temu udało się i zaszłam w ciążę. To ogromnie wpłynęło na mnie i moją egzystencję. Dlatego też nie myślę dzisiaj o IN VITRO. 

Przestałam się "starać" a myśl o kolejnym Dziecku pożegnałam podczas ostatniego pobytu w szpitalu. Co więcej właśnie wtedy, w tym samym szpitalu, w tej samej klinice, na tym samym piętrze, w tej samej sali - poznałam kilka dziewczyn, które przyjechały na transfer zarodków. Poznałam też dziewczynę, która właśnie straciła swoje Dziecko po zabiegu in vitro... 

Było mi poniekąd głupio. Czułam się nieswojo i niesprawiedliwie. Nie jestem w niczym lepsza od tamtych dziewczyn. Nie jestem też gorsza ani one nie są gorsze ode mnie. A jednak jest to cholerne poczucie niesprawiedliwości! Dlaczego w patologicznych rodzinach dzieci pojawiają się jak grzyby po deszczu?! Być może dlatego, że w marginesach społecznych kobiet nie stać na tabletki hormonalne czy prezerwytyw a tym samym na antykoncepcję. W tych miejscach nie panuje tzw. "świadome macierzyństwo". 

Niestety nowoczesne kobiety sięgają po antykoncepcję hormonalną z wielu względów. Nie tylko w celu antykoncepcji. Ja też żarłam prochy, bo miały mi "pomóc" w walce z endometriozą. Nie pomogły.

Wiem natomiast to, że gdybym nie miała mojej prawie 5 letniej Córki, to startowałabym do programu IN VITRO. Nie wahałabym się i nie czekała na cud! Teraz o tym nie myślę, bo JUŻ mam upragnione Dziecko. Nawet jeśli miałabym spędzić życie doczesne w piekle!
 
Aborcja czyli usunięcie ciąży to też kolejny temat, który rozpętał burzę. W tej kwestii też jestem ZA a nawet PRZECIW. I napiszę krótko: uważam, że aborcja powinna być legalna. Co więcej wraz z tym powinien być uruchomiony proceder wsparcia matek i ułatwiony system adopcji. Każdej kobiecie należy dać prawo wyboru a każda kobieta ma mieć prawo dokonania tego wyboru. Od osądzania jest Bóg. Od oczyszczania duszy jest czyścieć. Nawet jeśli kobieta ma potem płonąć w piekle - to sama ma mieć prawo do podjęcia takiej decyzji. Nikt nie może decydować za kobietę. Po co potem w emocjach korzystać z tzw. podziemia? Czy jeszcze większa krzywda jest potrzebna?
 
Dlaczego o tym piszę..? Bo być może też kiedyś byłam świadkiem tego typu sytuacji. Być może znałam kogoś kto dokonał aborcji, kogoś kto zamierzał jej dokonać, kogoś kto został zgwałcony i obawiał się ewentualnej ciąży...  

Nie ma złotego środka. Nie da się decydować za kogoś. Jedna kobieta nie może być matką a druga nienawidzi własnych dzieci. Jedna pragnie być w ciąży a druga zabija noworodka. Każda jest nieszczęśliwa a polityka nie powinna się w to mieszać.
 
BTW jeśli tej pewnej grupie ludzi tak bardzo zależy na kontroli w rozmnażaniu społeczeństwa to dlaczego nie mogą narzucić badań dotyczących problemów niepłodności. Przecież można by tak stworzyć program leczący kobiety takie jak ja z endometriozą! Dlaczego jestem skazana na leczenie medycyną niekonwencjonalną i muszę za wszystko płacić z własnej kieszeni? Akupunktura to koszt 70zł! 
 
Pragniemy być matkami ale brakuje nam zdrowia. Rodzimy chore dzieci! Faszerują nas chemią w produktach spożywczych i w lekach. Koncerny farmaceutyczne zarabiają krocie na naszym zdrowiu... ehhh temat rzeka.

Nie chcę wywoływać gównoburzy ani mieszać się w politykę, bo to powód dla którego można zjeść własne zęby. Jestem jedną z wielu tysięcy, milionów kobiet, która jest chora na endometriozę. Jestem zdana na samą siebie, bo medycyna konwencjonalna jest tak ograniczona, że aż płakać się chce. Jeśli wszystko funkcjonowałoby tak jak od lat wmawiali mi lekarze, to dzisiaj powinnam mieć gromadkę dzieci! Słuchałam się tego co mi mówią, poddawałam się zabiegom chirurgicznym i wszystko odnosiło marny skutek. 

Z czeluści internetu dowiaduję się o tym, że przy endometriozie pomaga dieta. Żaden lekarz ani człowiek ze stanowiska nie pisnął do mych uszu ani słowa...
 PODPIS

10 komentarzy:

  1. zono myslałas o ziołach? co by wspomoc starania o rodzenstwo dla leny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem na ziołach od 2 miesiący...

      Usuń
  2. Aniu, czytam Cię od kilku miesięcy, wyciągnęło mnie Twoje pisanie i zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach, ale jeśli chodzi o aborcję to nie mogę zrozumieć jednego - dlaczego wszyscy do cholery piszą, mówią tylko o kobietach...... gdzie w tym wszystkim to nienarodzone dziecko???? Każda kobieta decydując się na seks musi brać pod uwagę ewentualną ciążę. Status materialny oraz zażywanie pigulek czy używanie prezerwatyw nie ma tu nic do rzeczy. Mam chrzesniaka z pigułki.... i znam wiele przypadków zajścia w ciążę mimo używania antykoncepcji. Każda z tych kobiet lamentowala, że dlaczego, że to niesprawiedliwe itp. żadna z nich nie żałuje urodzenia dziecka pomimo, że z wpadki.
    I OCZYWIŚCIE nie biorę nawet pod uwagę gwałtu czy sytuacji w której kobieta może stracić zdrowie lub życie.... dlatego uważam że dobrze jest tak jak jest....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jak to jest być niechcianym dzieckiem... znam dziecko któremu rodzic wykrzyczał że "wolałby spuścić się na trawę żebyś się nie urodziła"...

      Usuń
    2. Wiecie prawda jest taka ze teraz wszyscy KRZYCZA jak ma byc- aborcja niet zycie jest swietoscia itd.szkoda ze ich krzyki i wtracanie sie konczy sie tylko na etapie ciazy.jak sie rodzi chore dziecko to sie pytam gdzie sa ci krzykacze? matki zostaja same i zebraja. o pieniadze na badania leki operacje itd.

      Usuń
    3. Dokładnie tak jest! To matka poświęca całą siebie choremu dziecku. Nie idzie do pracy, nie zarabia na swoją emeryturę i starość. Odkłada sobie z ust by ratować Dziecko... A rehabilitacja kosztuje jak i edukacja chorego dziecka. To są dramatyczne sytuacje i nie da się wszystkich z góry ocenić...

      Usuń
    4. Często takie dzieci są chore do końca życia i bardzo cierpią. Nikt się nie pyta i nie interesuje co stanie się z nimi po śmierci rodziców, którzy całe życie się nimi opiekowali. Często z takimi dziećmi zostają tylko kobiety. Mężowie ich opuszczają i odchodzą do młodszych i zdrowych. Ktoś kto nie mam i nie wie jak się opiekuje takim dzieckiem, ile trzeba poświęcić czasu, zdrowia, pieniędzy nie powinien się wypowiadać. Decyzja powinna zawsze należeć do rodziców, na których spadnie obowiązek opieki a politycy im nie pomogą

      Usuń
  3. Akurat dziwię się, że kobieta mająca problem z zajściem w ciążę popiera aborcję. Żaden człowiek nie ma prawa zabić drugiego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram w przypadku gwałtu i choroby - bardziej w kwestii wyboru. Wolałabym urodzić dziecko i oddać do adopcji ale to też jest trudna decyzja.

      Usuń
    2. Nie chodzi tu o popieranie lub nie. Chodzi o wybór, który każda kobieta powinna mieć.

      Usuń